Bo ja chcę rower!Bo będę sobie jeździła do pracy,bo będę się odchudzać,bo rzucę palenie,bo chcę mieć lepszą formę,bo chcę spędzać aktywnie czas z dziećmi:)No,same plusy.....jutro muszę dać zaliczkę,jeśli nie to moje marzenie legnie w gruzach...,,Mój" śliczny rower w kolorze pink,stoi w lombardzie i czeka właśnie na mnie.Jeśli jutro go tam nie zastanę-będzie kicha.....ale dajmy na to,że będzie,dajmy na to,że go zadatkuję,dajmy na to,że będzie mój.Bo zakochałam się w nim już miesiąc temu,potem już go nie było i dałam sobie spokój.A dziś jest,kosztuje troszkę mniej więc pojawił się znów w sferze marzeń:)A wierzę w to,że marzenia się spełniają,więc może za kilka dni....?może będzie mój?Ale to na razie może.
Tymczasem...dziecięce chichoty w pokoiku....chłopcy jeszcze nie śpią....a tu toczy się ciężka rozmowa na skajpaju.....bo moje plany nie podobają się,bo moje plany nie pasują do czyichś wyobrażeń.Cóż,nikt nie mówił,że będzie łatwo,nikt nie mówił,że nie będzie bolało
.Chłopcy umilkli,chyba już śpią.Mój nastrój ?Hmmm,trudny do określenia,tym bardziej,że rozmowa urwana w pół zdania...jak zwykle,ostatnimi czasy...leczy kogoś moja gadka...pozostawiam to bez komentarza...
Tak sobie myślę,że czasami czas leczy rany,ale czasami czas udowadnia nam,kim naprawdę jesteśmy dla drugiej osoby.Bywa,że całym światem,a bywa,że tylko odzwierciedleniem swoich niedoskonałości,widzianym w krzywym zwierciadle.To odbicie fałszywe,nie mające nic wspólnego z rzeczywistością...
Mam wątpliwości,czy ta łódka jeszcze płynie.Czy już dawno spoczęła na mieliźnie...Idę po zimne piwo....trzeba się napić.Tyle...Dobranoc.
To Twój dostęp do Świata Marzeń,Wyobraźni. -Spełnia estetyczną potrzebę wyrażenia się -Pomaga stać się zauważalnym -Daje Ci szansę wyjść przed szereg
Martwa natura.
czwartek, 1 sierpnia 2013
wtorek, 30 lipca 2013
"Czy ty mnie kochasz ?! Wiem, Że mi odpowiesz "tak" ; ja uwierzę.. Lecz jeśli przysięgniesz - być może, skłamiesz. Jowisz podobno śmieje się najgłośniej z fałszywych przysiąg miłosnych... Powiedz mi uczciwie, powiedz, Romeo - czy ty naprawdę kochasz ?! Jeśli ci się zdaje, że mnie za łatwo zdobyłeś, będę kapryśna i przewrotna; powiem - "nie" tylko po to, abyś mnie kochał. "
Powrót trolla-starszy w rozpaczy.
Tytuł podpowiedział M...bo jutro jadę po dziubutka :))))YUPI!!!!
Stęskniłam się za moim chłopczykiem.Bardzo.Rozmawiał dziś ze mną telefonicznie i na wstępie załamał mu się glos...Serce mi zmiękło,bo bałam się,że nie tęskni wcale za mną...Kocham mojego syneczka....Dużego też ale tego dużego na inny sposób,już dojrzalszy jest,więc nie mogę kochać bezwarunkowo,tylko muszę też uczyć,wpajać zasady,po prostu wychowywać.Młody zaś jest jeszcze mały(choć podkreślił w rozmowie,że będzie już STARSZAKIEM!)i jego się kocha za tą słodką niewinność,która nie skażona jeszcze kłamstwem,czysta i rozbrajająca:)
Och,dobrze jest na chwilkę zapomnieć,że jest się mamą,ale dobrze nią BYĆ!!!! to chyba najważniejsza moja życiowa rola,na równi z byciem artystką.Dopóki nie zostałam matką,nie sądziłam,że to takie wyzwanie.Teraz wiem,że to trudne,ale też piękne i napawające dumą.Mam nadzieję,że moje pociechy kiedyś też to zrozumieją,może dopiero,gdy same zostaną rodzicami.Nie ważne,najważniejsze jest to,że ich mam,że to moje kochane dzieci,że bez nich świat byłby blady i bez wyrazu,że bez nich nie byłoby mojej sztuki,że bez nich nie byłabym tym,kim jestem.Wszystkie decyzje,jakie podejmuję,jakie podejmę,są zawsze postrzegane przez pryzmat moich chłopaków.Czy dla nich to będą dobre moje wybory,czy oni będą dzięki temu szczęśliwsi.
Tymczasem dziś zaczynam pracę nad nowym obrazem.Jutro wyjazd,dziś praca jeszcze twórcza,póki mogę.Bo A. nie bardzo lubi,gdy malowanie zajmuje mi tyle czasu(zamiast układać z nim klocki...)Więc zacznę dziś,bo jak zacznę to już konsekwentnie będę musiała skończyć.Taki planik sprytny.Po za tym-wystawa w planie,muszę się sprężać.
Co do sprężania,sprasowywania i zgniatania-dziś oglądałam prezentację fajnej maszyny-tzw.kompaktora.Hehe,Coraz bardziej lubię swoją pracę.Bo człowiek się ciągle czegoś uczy,nabiera doświadczeń.I tak ma być.Jeszcze kilka tygodni i koniec sezonu.Mam nadzieję na długi wypoczynek na łonie natury.Sama.Bez zbędnych przeszkadzaczy,tylko ja i moje białe płótna,które będę mogła pokryć widokami z moich wyobrażeń:)))Tak,planuję plener.Tylko by pogoda dopisała i organizacyjnie bym dała radę.Ale myślę,że to wszystko do ogarnięcia.Nic to,do pracy:)
Stęskniłam się za moim chłopczykiem.Bardzo.Rozmawiał dziś ze mną telefonicznie i na wstępie załamał mu się glos...Serce mi zmiękło,bo bałam się,że nie tęskni wcale za mną...Kocham mojego syneczka....Dużego też ale tego dużego na inny sposób,już dojrzalszy jest,więc nie mogę kochać bezwarunkowo,tylko muszę też uczyć,wpajać zasady,po prostu wychowywać.Młody zaś jest jeszcze mały(choć podkreślił w rozmowie,że będzie już STARSZAKIEM!)i jego się kocha za tą słodką niewinność,która nie skażona jeszcze kłamstwem,czysta i rozbrajająca:)
Och,dobrze jest na chwilkę zapomnieć,że jest się mamą,ale dobrze nią BYĆ!!!! to chyba najważniejsza moja życiowa rola,na równi z byciem artystką.Dopóki nie zostałam matką,nie sądziłam,że to takie wyzwanie.Teraz wiem,że to trudne,ale też piękne i napawające dumą.Mam nadzieję,że moje pociechy kiedyś też to zrozumieją,może dopiero,gdy same zostaną rodzicami.Nie ważne,najważniejsze jest to,że ich mam,że to moje kochane dzieci,że bez nich świat byłby blady i bez wyrazu,że bez nich nie byłoby mojej sztuki,że bez nich nie byłabym tym,kim jestem.Wszystkie decyzje,jakie podejmuję,jakie podejmę,są zawsze postrzegane przez pryzmat moich chłopaków.Czy dla nich to będą dobre moje wybory,czy oni będą dzięki temu szczęśliwsi.
Tymczasem dziś zaczynam pracę nad nowym obrazem.Jutro wyjazd,dziś praca jeszcze twórcza,póki mogę.Bo A. nie bardzo lubi,gdy malowanie zajmuje mi tyle czasu(zamiast układać z nim klocki...)Więc zacznę dziś,bo jak zacznę to już konsekwentnie będę musiała skończyć.Taki planik sprytny.Po za tym-wystawa w planie,muszę się sprężać.
Co do sprężania,sprasowywania i zgniatania-dziś oglądałam prezentację fajnej maszyny-tzw.kompaktora.Hehe,Coraz bardziej lubię swoją pracę.Bo człowiek się ciągle czegoś uczy,nabiera doświadczeń.I tak ma być.Jeszcze kilka tygodni i koniec sezonu.Mam nadzieję na długi wypoczynek na łonie natury.Sama.Bez zbędnych przeszkadzaczy,tylko ja i moje białe płótna,które będę mogła pokryć widokami z moich wyobrażeń:)))Tak,planuję plener.Tylko by pogoda dopisała i organizacyjnie bym dała radę.Ale myślę,że to wszystko do ogarnięcia.Nic to,do pracy:)
poniedziałek, 29 lipca 2013
Jednak wolę siebie taką,czyli o tym jak burza pomaga rozładować napięcie...:)
Dzisiejsza burza,z piorunami tak dobrze mi zrobiła.Wstrząs anafilaktyczny to pikuś.Po ciężkim miesiącu pracy ,ciągłym napięciu.......klejącym i lepkim upale,dzisiejsza zmiana aury zdziałała powrót dobrego samopoczucia.Tego mi było trzeba.Deszcz,ulewa,katharsis...Wyładowania atmosferyczne tak jakoś dziwnie spowodowały przebłysk świadomości.Tak,teraz już wiem,czego mi było trzeba.Dobrego wypoczynku, totalnego rozluźnienia i obiektywnego spojrzenia na całą sytuację...Potrzebuję takiego odpoczynku,przyjacielskiej rozmowy i to w zupełności wystarczy. Jak to zwykle I. powiada-czas zamącił-czas pokaże.Dzięki I.!Teraz dzwoni O.A ja idę sobie na spacer po kałużach,pomyśleć,rozluźnić się,pogadać z przyjaciółką......Tak,tego mi trzeba,właśnie dziś...po burzy....https://www.youtube.com/watch?v=8tKM7qexruI
Subskrybuj:
Posty (Atom)