Bo co ja człowiek orkiestra?!
Nie żebym miała pretensje,ale ....tak się nie robi.Adwokat diabła poinformowała mnie dziś uprzejmie,po moim wejściu do pracy o godzinie 14 stej,że właśnie szef jej przekazał,że wykonuję dzisiaj obowiązki kogoś innego,kto dostał wolne....Nie,żebym o tym wolnym nie wiedziała,ale nie spodziewałam się,że zadania spadną na mnie,zwłaszcza,że doświadczenie zerowe.Moje doświadczenie w tej kwestii odbyło się przypadkowo i bardziej w formie biernej obserwacji niż czynnego działania.A tu masz ci los!!!Musiałam sobie poradzić.Bo oczywiście nawet przy piecu mogłabym stanąć,gdyby była taka potrzeba,ale rozumiem,że wtedy ktoś kompetentny mnie o tym informuje osobiście i grzecznie pyta czy ja..sobie poradzę.A tu nic.Adwokat diabła zmyła się szybko,pozostawiając smród i moje olbrzymie wkur.....nie.BO TAK SIĘ NIE ROBI !!!Ludzie,żyjemy w cywilizowanym świecie,gdzie metod wzajemnego dialogu jest cała gama i komunikować się można na wiele sposobów.Ale nie! Łatwiej jest kogoś wsadzić na minę i z uśmiechem na twarzy mu o tym powiedzieć.Tak,adwokat diabła po raz drugi ze mną zadarła,a ta zniewaga krwi wymaga.....Za trzecim razem to będzie koniec mojej sympatii i ogólnego pobłażania.Nie,ja sobie nie pozwolę,koniec kropka.
Tymże sposobem utknęłam dziś w pracy do godziny 24.00 a właściwie do 00.20,bo wtedy przyjechała po mnie taksówka...na szczęście pan taxi-driver był miły i nie wziął dużo a nawet próbował mnie kokietować,o zgrozo,który to już osobnik dnia dzisiejszego?!!!Sam siebie przeszedł pan B.któryż to współpracował ze mną dzisiaj.Mało że gadał bez opamiętania,to jeszcze był to głośny i prawie krzyczący głos, wścibski i chamski,małomiasteczkowy i pseudouciemiężony przez okrutnych ludzi rządzących i szefów,do tego zbereźny i świński.........Miałam tego dość do tego stopnia,że rozbolała mnie głowa i musiałam założyć słuchawki zbawiennego mp3,które ledwo słyszałam zagłuszane przez ryczące radio z discopolo........Szok dla mojego umysłu.O nie! nigdy więcej!!!
Na szczęście są też normalni w tej firmie.Gdyby nie kontakt z tymi normalniejszymi-już dawno ześwirowałabym,a za półtora miesiąca pyknie roczek,gdy tu pracuję.Mam nadzieję w zdrowiu psychicznym dotrwać do tej rocznicy:)
Co to piątek trzynastego?Pryszcz na dupie- mniejsze zło...Ale suma sumarum,dałam sobie radę,czego sama sobie gratuluję.Tylko....czy ktoś to doceni???Tak,jest szansa,że doceni,bo nie mam zamiaru umniejszać swoich zasług dla funkcjonowania tej firmy,przypominając o tym przy wypłacie.Bo nie sądzę by sama adwokat diabła poradziła sobie lepiej na moim miejscu.Tak.Kto się ceni,ten jest doceniany również przez innych.Hm,wymyśliłam to przed chwilą.Taka refleksja .Tym bardziej ,że sama pani B.powiedziała mi przez telefon-nie poradzisz sobie dziewczyno...A do mnie nie trzeba dwa razy mówić.Takie komunikaty to dla mnie sygnał,że gdy sama nie wierzę w siebie to nikt we mnie nie uwierzy. A tamta refleksja to synonim tej tezy.
Dumna z siebie,aczkolwiek zła do potęgi,że ktoś tak mnie wrobił,idę spać...zaraz.Naleweczka aroniowo-wiśniowa rozluźnia,tak,dobrze mi.Zmęczenie potęguje działanie alkoholu,do tego moje prochy.He he pan mój psychoterapeuta dobrze to określił-że jestem uzależniona do stanów haju.Ja wiem i on wie,co to znaczy.I w jakim kontekście można to odnieść...A ty się domyśl,jeśliś bystry.Ha!
Dzieci śpią...dom śpi,jedynie u babci ryczy telewizor.Co i jej nie przeszkadza spać.Ech życie...
Zasłużony weekend rozpoczęty.Jutro muszę do I.Odstresować się.Muszę bo się uduszę.W dzień wyprawa na bez.Czarny bez,Taki plan.Potem sok,naleweczka może.Boże!Czy ja się skłaniam ku nałogom?????Nie to tylko chwilowe zawirowanie trzeźwości...Bo ten świat nie do przyjęcia...czasem.Poza tym-wszystko gra.W domu dziś panuje zapach smażonej ryby.Tak,piątek....(trzynastego.....)
Sącząc zawartość szklanego naczynia(nie,to nie wiadro!) upajam się myślą o dwóch wolnych dniach.Myślę je wykorzystać kompleksowo.Pierwsze postanowienie-wyspać się, a drugie i trzecie to już moja słodka tajemnica.Pewnie podzielę się ,ale to potem.....Zobaczę co się wydarzy i z pewnością nie omieszkam tego opowiedzieć mniej lub bardziej dosłownie.
Tymczasem idę stąd.Jeśli masz jakieś sugestie,napisz,skomentuj,ja nie gryzę (do ciasnej cholery!).DOBRANOC.
To Twój dostęp do Świata Marzeń,Wyobraźni. -Spełnia estetyczną potrzebę wyrażenia się -Pomaga stać się zauważalnym -Daje Ci szansę wyjść przed szereg
Martwa natura.
sobota, 14 września 2013
piątek, 13 września 2013
Nie,żebym była alkoholikiem....nie tak od razu:))))
ale...Składniki
1kg malin
1/2 l spirytusu
1kg cukru
1litr wody
Z cukru i gorącej wody sporządzić syrop. Maliny zalać wystudzonym syropem, dolać spirytus. Odstawić na 10 dni, po czym przecedzić i zlać do butelek.
Dzień dość długi.Dla relaksu musiałam popatrzeć sobie na swoją macerującą naleweczkę:)Zapraszam na moje wielkimi krokami zbliżające się urodziny:)Jeszcze trochę....
A jutro piątek trzynastego...ciekawam ,co się zdarzy?Ale ponieważ moja trzynastka oraz siódemka są szczęśliwymi liczbami,to nie boję się:)))Dziś od rana Kongo.Najpierw zaspałam i potem biegiem na terapię,gdzie pranie mózgu dziś wyjątkowo wyczerpujące...Aż ziewać zaczęłam,ale nie z nudów,co to to nie! Raczej z braku kofeiny oraz trudności w odpowiadaniu i analizowaniu trudnych pytań...To była masakra,ale jak trzeba to trzeba.Wierzę mocno,że gdy moja osobowość zrozumie samą siebie-to będzie już jakiś sukces.I tego się trzymam.Kolejna wizyta za niedługo,żebym tylko przeżyła.Bo dzieje się dużo,oj dużo.Dni zaczynają się wcześnie rano i kończą późno wieczorem a raczej nocą.No tak,muszę się wysypiać...higieniczny tryb życia...bla bla.
W pracy dziś robiłam za Kopciuszka.Tylko,że w tej bajce był mak i piasek,a ja miałam inne zadanie,aczkolwiek dość podobnie się czułam:)
Podczas drogi powrotnej do domu-trzasnęło mnie z oczami....myślałam,że nie dojadę...tabletę miałam,ale zero płynu do popicia.............Więc przeszło mi dopiero w domu,długo mnie trzymało...Co ja tabletki nie połknę bez popicia??? ano nie.....
Po spożyciu kolacji dla odreagowania ciężkiego dnia,mimo wszystko udanego (bo przeżytego),postanowiłam zajrzeć do nalewki.W smaku jeszcze surowa,ale co ja paczę,to dopiero drugi dzień!Kolorku dostaje za to pięknego! Ach będą obrazy po takiej naleweczce!!!!
Ale żeby euforia nalewkowa nie trwała zbyt długo,patrzę na zegar i o zgrozo!00.10
Trzeba się wyspać w końcu...Jutro piątek-weekendu początek :)Jak na razie bez konkretnego planu,tyle tylko ,że zamówienie czeka.I kolejne się szykuje.Muszę się ogarnąć,bo jak tak dalej pójdzie to pędzle mi się poobrażają....
Lało cały dzień,ale co ja deszczu się boję?Nawet czasem lubię taką irlandzką pogodę,mam dobre wspomnienia związane z taką aurą.W każdym razie nie przeszkadza.Uzbrojona w kalosze i płaszcz przeciwdeszczowy oraz ,,ochronny" parasol-nie ,nie boję się deszczu:)Mogłaby nawet być burza!Taka z piorunami:)
Tylko M. dziecko moje dziś przemokło bo gamoń nie przeczytał chyba na fejsie prognozy pogody....bo zbyt zajęty żeby zauważyć rano,że może padać........Oj dzieci dzieci.I jakby to moja koleżanka G. zauważyła i kolega M.też,to inteligentni tak mają,hehe.Że czasem nie przewidzą.No i oczywiście optymiści też tak mają,oni to mają w naturze:)))
Co jeszcze? ano nic.W porządku,w najlepszym porządeczku.Trzeba iść spać...bo noc szybko mija.A.śpi ze mną,gdy wyro się zwolniło,więc mam do kogo się przytulić.Robaczek malutki chrapie,gdy wracam do domu,nie widzimy się zbyt długo,jedynie rano,gdy drepczemy do przedszkola razem.Tyle z naszego bycia razem.No mam tylko nadzieję,że nikt mnie nie zmusi do pracy w sobotę,bo już w ogóle nie widziałabym młodego.A on pocieszny.Od wczoraj tworzy przepiękne rysunki dla mnie.Jest kochany,maluje robaczki,mróweczki,biedronki,motyle,ślimaki,pszczółki itp. a dziś stworzył podwodny świat z pięknymi meduzami,konikami morskimi,ośmiorniczkami.Jest kreatywny i pomysłowy,no i posiada fantastyczną wyobraźnię!!!A to już jest idealniejsza forma mnie i mojego bycia artystką:D tak nieco skromnie powiem,że A. odziedziczył po mnie najlepsze cechy,a właściwie jedną idealną-talent plastyczny.Reszta jest Jego.On ze swoim temperamentem na pewno poradzi sobie w życiu.I to mnie cieszy,bo mój syn nie da sobie w kaszę dmuchać.Dla potwierdzenia mojej tezy pozwolisz,czytelniku,że przytoczę jeden przykład z życia wzięty:
otóż pewnego dnia,a była to pora kolacji,A. ociągał się przy jedzeniu...Nie wchodziło mu absolutnie,siedział nad talerzem i wymyślał ,żeby nie zjeść.... w pewnej chwili uśmiecha się do mnie i mówi: Mamusiu jak nie zjem kolacji,to zrobię Ci masażyk:)))No i się dogadaliśmy,stanęło na jego,a ja skorzystałam z masażyku:)hehe
DOBRANOC
środa, 11 września 2013
Stęsknieni...???
...za mną choć troszkę?Bo ja tak,moi mili czytelnicy i obserwatorzy:)
Minęły wakacje,skończył się sezon(oj hucznie!!!),urlopik szybciutko zleciał...
Co porabiałam?Długo by opowiadać...nie zrealizowałam ani jednego zamówienia...nie postawiłam ani jednej kreseczki, ani jednego ciapnięcia pędzlem,nie byłam na plenerze,nie przygotowałam się do wystawy,nie poszłam z dziećmi ani do chirurga w spawie dawno złamanego i źle zrośniętego palca,ani do alergologa w sprawie testów.....Jednym słowem-chaos,bezplan i totalne rozpieprzenie:)Czy ja się kiedyś zmienię?Nooooo,zmienię,oczywiście-już zmieniłam,dajmy na ten przykład,że po otrzymaniu wypłaty na konto-pierwszy krok jaki stawiam to opłacenie rachunków.Nie cierpię tego,ale płacę,staram się już teraz na bieżąco...Czy będę bardziej obowiązkowa w kwestiach organizacyjno-koordynujących życie społeczno-edukacyjno-zdrowotne mojej rodziny czyli najważniejszej jej części-DZIECI? Boże-dopomóż..........
Zaczął się rok szkolno-przedszkolny.Zaczęło się w miarę płynne ,,dzianie się".Lubię chyba to,bo wprowadza jakiś ład i porządek w moim skromnym życiu.No i zmiana radykalna godzin pracy...Dziś pierwszy dzień długiego dość bycia aktywną od rana do wieczora(nocy?).Czy uda mi się jeszcze to wszystko połączyć z działaniami artystycznymi?Oby.
Tymczasem po dłuższym okresie nie malowania,niemocy twórczej również związanej z zawirowaniami pewnymi-muszę się wziąć do roboty.......bo choć plener przeszedł mi bokiem,to jednak moje pociągi ku temu wyżyciu się artystyczno-manualno-samozadawalającemu....one nadal są i wzywają! jak zew natury! krzyczą-maluj!Tak,tego mi brakuje do szczęścia.Właśnie to sobie uświadomiłam....Nie ważne tam plenery,wystawy,wernisaże....chodzi o sam akt tworzenia,on jest tu konstruktywny.
Kiedy dzieciaki wdrożę znów do tzw.Szarej Codzienności,one znowu będą widziały mamę przy sztalugach:)Bo to potrzebne mnie jak i im,by doświadczyć mogły czegoś nienazwanego.A. ostatnio zadał mi kilka trudnych pytań o moją pracę.Dlaczego kiedyś malowałam(bo tak mu tłumaczyłam prowadząc pracownię) a teraz muszę pracować tak daleko i w ogóle nie być w domku,i dlaczego ja właściwie nie pracuję w przedszkolu,bo to by mu najbardziej odpowiadało.No i jako pracownik przedszkola na pewno miałabym duuużo pieniążków!Taka logika pięciolatka:))) I weź tu człowieku bądź mądry i pisz wiersze!
Ale ponieważ A. jest rezolutnym dzieckiem-na pewno zrozumie moje intencje....jak nie teraz to kiedyś.Że piekarnia jednak lepsza niż przedszkole,ale od piekarni jeszcze lepsze malowanie:))))
No i cóż?Tym pozytywnym akcentem zakończę na dziś...jeszcze delikatny akcent fotograficzny...i może muzyczny ..na dobry sen:)Dla Ciebie-czytelniku:)
https://www.youtube.com/watch?v=68Z978U28qY
Minęły wakacje,skończył się sezon(oj hucznie!!!),urlopik szybciutko zleciał...
Co porabiałam?Długo by opowiadać...nie zrealizowałam ani jednego zamówienia...nie postawiłam ani jednej kreseczki, ani jednego ciapnięcia pędzlem,nie byłam na plenerze,nie przygotowałam się do wystawy,nie poszłam z dziećmi ani do chirurga w spawie dawno złamanego i źle zrośniętego palca,ani do alergologa w sprawie testów.....Jednym słowem-chaos,bezplan i totalne rozpieprzenie:)Czy ja się kiedyś zmienię?Nooooo,zmienię,oczywiście-już zmieniłam,dajmy na ten przykład,że po otrzymaniu wypłaty na konto-pierwszy krok jaki stawiam to opłacenie rachunków.Nie cierpię tego,ale płacę,staram się już teraz na bieżąco...Czy będę bardziej obowiązkowa w kwestiach organizacyjno-koordynujących życie społeczno-edukacyjno-zdrowotne mojej rodziny czyli najważniejszej jej części-DZIECI? Boże-dopomóż..........
Zaczął się rok szkolno-przedszkolny.Zaczęło się w miarę płynne ,,dzianie się".Lubię chyba to,bo wprowadza jakiś ład i porządek w moim skromnym życiu.No i zmiana radykalna godzin pracy...Dziś pierwszy dzień długiego dość bycia aktywną od rana do wieczora(nocy?).Czy uda mi się jeszcze to wszystko połączyć z działaniami artystycznymi?Oby.
Tymczasem po dłuższym okresie nie malowania,niemocy twórczej również związanej z zawirowaniami pewnymi-muszę się wziąć do roboty.......bo choć plener przeszedł mi bokiem,to jednak moje pociągi ku temu wyżyciu się artystyczno-manualno-samozadawalającemu....one nadal są i wzywają! jak zew natury! krzyczą-maluj!Tak,tego mi brakuje do szczęścia.Właśnie to sobie uświadomiłam....Nie ważne tam plenery,wystawy,wernisaże....chodzi o sam akt tworzenia,on jest tu konstruktywny.
Kiedy dzieciaki wdrożę znów do tzw.Szarej Codzienności,one znowu będą widziały mamę przy sztalugach:)Bo to potrzebne mnie jak i im,by doświadczyć mogły czegoś nienazwanego.A. ostatnio zadał mi kilka trudnych pytań o moją pracę.Dlaczego kiedyś malowałam(bo tak mu tłumaczyłam prowadząc pracownię) a teraz muszę pracować tak daleko i w ogóle nie być w domku,i dlaczego ja właściwie nie pracuję w przedszkolu,bo to by mu najbardziej odpowiadało.No i jako pracownik przedszkola na pewno miałabym duuużo pieniążków!Taka logika pięciolatka:))) I weź tu człowieku bądź mądry i pisz wiersze!
Ale ponieważ A. jest rezolutnym dzieckiem-na pewno zrozumie moje intencje....jak nie teraz to kiedyś.Że piekarnia jednak lepsza niż przedszkole,ale od piekarni jeszcze lepsze malowanie:))))
No i cóż?Tym pozytywnym akcentem zakończę na dziś...jeszcze delikatny akcent fotograficzny...i może muzyczny ..na dobry sen:)Dla Ciebie-czytelniku:)
https://www.youtube.com/watch?v=68Z978U28qY
niedziela, 25 sierpnia 2013
Pozdrawiam Ciebie drogi czytelniku....
Dziś relaks.Zamiast robienia rzeczy niepotrzebnych-odpoczywam.A tu taka mała sesyjka dla podbudowania się,Zaraz prysznic,relaksacja wieczorna w spokoju i ciszy,może jakiś seans filmowy......taki plan na dziś.Ponieważ wczoraj było dość intensywnie-dziś trzeba odpocząć:)Przed kolejnym-już ostatnim tygodniem wakacji.Co się wydarzy?Tego nie wie nikt.Zobaczymy.Na razie spokojnie...Tęsknoty odkładam na później.Pozdrawiam lekko zbuntowana...taka właśnie dziś jestem...pa!
sobota, 24 sierpnia 2013
:)))
Pozytywnie,słonecznie,w pracy szybciuteńko się uwinęłyśmy i przestał boleć brzuch.To z ostatniej chwili.
Plany na najbliższą noc-delikatny melanż u I.:)Tak sobie wymyśliłyśmy.Pojadę dziś a jutro od niej prosto do pracy.Trzeba się zresetować,po kilku ciężkich tygodniach wytężonej pracy-dziś ten dzień.Nie tam żadne nocne plaże,nie tak żadne wypady,po prostu babski wieczór z delikatną nutką ekspresji,hehe.Coś tam sobie wymyślimy jak zwykle.Bez facetów,bez dzieci-to jest życie!!!Już niedługo wakacje dobiegną końca,powróci ,,normalność",więc korzystajmy z chwili.Lubię babskie wieczory,zwłaszcza okraszone gorącymi tematami i owiane mgiełką tajemnicy.Już się cieszę.
Rowerem czy tramwajem,jeszcze nie wiem,muszę rozważyć.Czy przezwyciężę lenistwo,czy dam upust energii...
Tymczasem pozdrawiam sobotnio,w końcu jest weekend,cieszmy się z tego faktu i korzystajmy z pięknej pogody.Posyłam jeszcze nutkę....https://www.youtube.com/watch?v=CWYhwxmGLHo
Plany na najbliższą noc-delikatny melanż u I.:)Tak sobie wymyśliłyśmy.Pojadę dziś a jutro od niej prosto do pracy.Trzeba się zresetować,po kilku ciężkich tygodniach wytężonej pracy-dziś ten dzień.Nie tam żadne nocne plaże,nie tak żadne wypady,po prostu babski wieczór z delikatną nutką ekspresji,hehe.Coś tam sobie wymyślimy jak zwykle.Bez facetów,bez dzieci-to jest życie!!!Już niedługo wakacje dobiegną końca,powróci ,,normalność",więc korzystajmy z chwili.Lubię babskie wieczory,zwłaszcza okraszone gorącymi tematami i owiane mgiełką tajemnicy.Już się cieszę.
Rowerem czy tramwajem,jeszcze nie wiem,muszę rozważyć.Czy przezwyciężę lenistwo,czy dam upust energii...
Tymczasem pozdrawiam sobotnio,w końcu jest weekend,cieszmy się z tego faktu i korzystajmy z pięknej pogody.Posyłam jeszcze nutkę....https://www.youtube.com/watch?v=CWYhwxmGLHo
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
