Tak po prostu,gdy w życiu coś nie idzie to szybko odbija się to na zdrowiu.I tym sposobem jestem zachrypiona,zasmarkana i kaszląco-kichająca.Wiem,że tak jak szybko się zaczęło to również szybko przejdzie,ale póki co....khe khe,wypadam z obiegu.
Dziś niedziela,wczoraj sobota,oba te dni aktywnie spędzone na ostatnich już szkoleniach.Szkoda,a może dobrze,że już czas na podsumowanie wiedzy zdobytej i zastosowanie jej w życiu realnym.Dziś również wskoczyłam na Pinteresta, cóż ,trzeba iść z duchem czasu,hehe.
Cóż się dzieje,o czym to już rozwodzić się nie chciałam publicznie...otóż nadal nie chcę,bo to było zachwianie naturalnego symbiotycznego współżycia mojego z moimi dziećmi.Nie będę przyznawała się do jakiejś cholernej porażki wychowawczej,ale owszem, kwestia ta spędza mi sen z powiek(no,prawie) a bynajmniej każe zastanowić się nad systemem wychowawczym panującym w moim domu.Bo te moje chłopaki ech,niedługo z mojej głowy zrobią sobie lądowisko....lub jakkolwiek bądź...wejdą na nią.
Jeśli masz jakieś rady dla mnie,co zrobić z rozpieszczonymi małolatami-pisz śmiało! Jestem spragniona wskazówek ,które pomogą mi przetrwać ten czas...ich trudnego dorastania.Bo muszę to jakoś przeżyć,bo wiesz,że kocham życie ponad wszystko i mam jeszcze wiele drogi do przejścia.Swojej drogi.A moim chłopcom chcę pozostawić przydatne drogowskazy,żeby i oni znaleźli swe szlaki.
Myślę,że już kryzys mija.Nie wiem,jak to działa ale lubię Ci to wszystko opowiadać,choć czasem zdaje mi się to totalnym ekshibicjonizmem.Może to forma terapeutyczna,może to sposób na nawiązanie kontaktu z człowiekiem po drugiej stronie oceanu czy monitora,czy może lustra,ale pomaga...:)))
To Twój dostęp do Świata Marzeń,Wyobraźni. -Spełnia estetyczną potrzebę wyrażenia się -Pomaga stać się zauważalnym -Daje Ci szansę wyjść przed szereg
Martwa natura.
niedziela, 16 listopada 2014
piątek, 14 listopada 2014
Bo dziś trochę wspomnień...
...Się nazbierało.Parę lat malowania,setki kartek,dziesiątki pędzli,tona pyłu pastelowego w moich płucach:)
Jaki efekt?sama już nie wiem,czy powinnam wierzyć w sukces swój,czy przestać już się szarpać...
Widzę postępy,jakie uczyniłam,ale cóż to znaczy...Znowu pełna wątpliwości.Ech, Touchofart mnie w końcu zauważyli,ale cóż z tego.
Dziś odkryłam jak dodać podstrony na blogu,czego dotychczas bardzo mi brakowało dla usystematyzowania mojej galerii.Więc oto są: portret,pejzaż itd.
Jeśli ktoś ma ochotę przejść przez lata ćwiczeń,zobaczyć kroki postawione w tej materii jaką jest plastyka,ujrzeć co mnie inspirowało i kto wywarł wpływ na moją twórczość-zapraszam do galerii:)
Wprawdzie znasz moje prace,ale przejrzeć je w jednym miejscu to jest rzadkość,wszak są porozrzucane po różnych miejscach na Ziemi,czasem sama nie wiem,który obrazek dokąd powędrował...Po wielu pozostały tylko zdjęcia.I dobrze.
Dzień leniwie płynie za dniem.Nie lubię marazmu.a on zaczyna się wkradać w moje bycie tu i teraz.Nie chce mi się nic,nic nie cieszy,nic nie daje satysfakcji.Muszę się otrząsnąć z tego stanu,bo będzie kiepsko.Tymczasem w mojej codzienności dominującą rolę odgrywa sen.Jego niewyobrażalne ilości zupełnie zaburzyły równowagę między wykonaną pracę a zasłużonym odpoczynkiem.Hehe. A niedługo...miarka się przebierze i jak nie huknie! jak nie łupnie!Tymczasem ..spać idę,póki mam jeszcze ten komfort , hi hi.
Jaki efekt?sama już nie wiem,czy powinnam wierzyć w sukces swój,czy przestać już się szarpać...
Widzę postępy,jakie uczyniłam,ale cóż to znaczy...Znowu pełna wątpliwości.Ech, Touchofart mnie w końcu zauważyli,ale cóż z tego.
Dziś odkryłam jak dodać podstrony na blogu,czego dotychczas bardzo mi brakowało dla usystematyzowania mojej galerii.Więc oto są: portret,pejzaż itd.
Jeśli ktoś ma ochotę przejść przez lata ćwiczeń,zobaczyć kroki postawione w tej materii jaką jest plastyka,ujrzeć co mnie inspirowało i kto wywarł wpływ na moją twórczość-zapraszam do galerii:)
Wprawdzie znasz moje prace,ale przejrzeć je w jednym miejscu to jest rzadkość,wszak są porozrzucane po różnych miejscach na Ziemi,czasem sama nie wiem,który obrazek dokąd powędrował...Po wielu pozostały tylko zdjęcia.I dobrze.
Dzień leniwie płynie za dniem.Nie lubię marazmu.a on zaczyna się wkradać w moje bycie tu i teraz.Nie chce mi się nic,nic nie cieszy,nic nie daje satysfakcji.Muszę się otrząsnąć z tego stanu,bo będzie kiepsko.Tymczasem w mojej codzienności dominującą rolę odgrywa sen.Jego niewyobrażalne ilości zupełnie zaburzyły równowagę między wykonaną pracę a zasłużonym odpoczynkiem.Hehe. A niedługo...miarka się przebierze i jak nie huknie! jak nie łupnie!Tymczasem ..spać idę,póki mam jeszcze ten komfort , hi hi.
wtorek, 11 listopada 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)