czwartek, 14 maja 2015

Jestem.

Znów powracam,z nową energią.Bo co nas nie zabije to nas w*urwi i tak jest w moim przypadku.Hehe,więc trzeba założyć zbroję i przeć do przodu( czy jakoś tak...).Nie mogę się poddać,w żadnym wypadku!Wracam do malowania,wracam do roweru,chcę wrócić do pracy.Mam dość,zasiedziałam się.Ale nie będę już narzekać,obiecuję to sobie.

Z bieżących niusów to:
roje pszczół uniemożliwiają pracę na działce...
roje zostaną usunięte w ciągu trzech najbliższych dni...
rower został na działce i nie mam na czym jeździć...
moje prawie już dorosłe dziecko kończy niebawem szkołę i idzie do następnej...
młodsze dziecko uczy się obowiązkowości pod groźbą odwołania letniego obozu(!)
w domu bałagan,czyli jak zwykle,moje rzeczy prowadzą koczowniczy tryb życia...
po za tym bez zmian :D
aha,jutro idę do fryzjera z M. i ze sobą,.czyli z fryzurą a la Star Trek...                                                                                                

Tymczasem dziś nic już nie urodzę,zmęczona jestem i trochę brakuje mi kopniaka na zapęd.Mam wrażenie,że robię wiele rzeczy bez sensu jakiegokolwiek,ale taka już jestem.To takie malutkie spostrzeżenie...No to tymczasem...OYASUMI NASAI

sobota, 2 maja 2015

Zrób co się da...

https://www.youtube.com/watch?v=r_ADtyQqTSc

Mknąć po niebie!
Dziś majówka dziś impreza.Samotnie,przy nalewce wiśniowej,bez towarzystwa,bez radości.Cóż.
Nie maluję...wena odpłynęła wraz z marzeniami.Smutno mi.Dlaczego tak się dzieje?jakaś stagnacja mnie dopada...Czy to z braku zajęcia...czy cuś...
Właściwie to nie ma powodu do narzekania.Jest jak było kiedyś.Ale czy to jak kiedyś to jest odpowiednie na teraz?Zamąciłam,ale wiadomo o co kaman. Brak automotywacji.
Koleżanki się pogniewały,nie ma do kogo ust otworzyć...Cholera,gadam jak własna babka...!Dość,jutro zrobię coś konstruktywnego a nowy tydzień zacznę ciut ambitniej niż ostatni miesiąc.Trzeba się ruszyć z posad,zrobić jakąś małą rewolucję.Ot,tego mi trzeba!R-Ewolucji.
Tymczasem mówię dobranoc.Muszę przemyśleć parę kwestii...