https://www.youtube.com/watch?v=DeumyOzKqgI
Bo dziś 1 maja.Święto Pracy.I aby tradycji stało się zadość,idę do pracy,heh.Może nie będzie najgorzej,liczę na to.Dzień pogodny,aura idealna na wypoczynek na świeżym powietrzu,więc wybieram się moim dwukołowcem.Trzeba wziąć się za siebie,kondycję,wygląd i samopoczucie.Rower to idealne narzędzie do realizacji tego postanowienia.Wyczyszczony po zimie,przetestowany wczoraj,sprawuje się świetnie.
Miałam dziś jechać na działkę,ale raczej zrobię to jutro,bo nie rozdwoję się fizycznie.Za to pojedzie moja Mama z dzieciarnią.Niech mają zajęcie,hih. Tymczasem muszę zaplanować,od czego rozpocząć prace porządkowe,dobrze rozegrać to logistycznie.No,to szkoda czasu na czcze gadanie,do pracy!!!!
To Twój dostęp do Świata Marzeń,Wyobraźni. -Spełnia estetyczną potrzebę wyrażenia się -Pomaga stać się zauważalnym -Daje Ci szansę wyjść przed szereg
Martwa natura.
czwartek, 1 maja 2014
środa, 30 kwietnia 2014
Ciężki ale owocny dzień:)
Bo dziś rano start o 6.30.Parę spraw do załatwienia miałam,dość ważnych. I udało się:)))Wszystko się sypało od rana,ale nadganiałam czas stracony szybką jazdą na rowerze.Przy czym wspomnę,iż dwa razy się wyrżnęłam,haha.Raz podczas jazdy rowerem zjazdem tunelowym(rozmawiałam przez telefon) i jak się nie gruchnę o balustradę,aż huk się rozległ,hihi.Później troszkę- zjeżdżając po ....schodkach również przez pośpiech i nieuwagę poleciałam z roweru jak długa...Ale cóż ,otrzepałam się szybko i pojechałam dalej:)
Wypadki rowerowe miałam obcykane w młodości a teraz sobie przypominam jak to jest zedrzeć dłonie lub kolana,tudzież nabić sobie siniaka.No.Ale nic to,bo wszystko załatwiłam wzorowo.Grunt,że trafiłam na uczciwego człowieka,a że i ja nie jestem jakaś gorsza,to i dobrze się porozumieliśmy.
Od juterka praca na łonie natury,urządzanie domku,koszenie trawy,plewienie chwastów i takie tam prace ogrodowe.Pierwszym zakupem był kultywator z motyką:D Młody się ucieszył,że ma fajne narzędzie,nic,że uszkodził parę krzaczków truskawek,z takim zamachem hakował:)Ważne,że młodzi będą zadowoleni,a nie ciągle znudzeni w tym zapyziałym mieście.Tam przynajmniej słychać odgłosy natury,jest gdzie się wyciągnąć na leżaczku,jest gdzie zaprosić znajomych na wspólne grillowanie,jest dobra miejscówka na plenerowe szaleństwa(czyt.malowanie z natury).Trzeba włożyć ogrom pracy,ale mam nadzieję,że zysk będzie zwielokrotniony,gdy tylko krzewy zaczną rodzić,gdy kwitnące teraz drzewa dadzą owoce słodkie i soczyste.Taka namiastka dobrego dzieciństwa na łonie natury:)Nie lubiłam prac ogrodowych,gdy musiałam to robić,by pomagać rodzicom lub dziadkom,teraz będę to robić dla siebie i swoich dzieci:)Jest w tym jakaś logika,prawda?Chcę im pokazać,że natura,gdy dba się o nią,to daje plony wymierne do włożonej pracy.To ważne.Postaram się jutro wziąć aparat i pstryknąć kilka zdjęć,żeby pochwalić się moją zdobyczą:)
Teraz zmęczona na maksa,wyczerpana(plus oczna migrena),zmachana i nie mająca siły wejść pod prysznic-mówię dobranoc wszystkim Czytelnikom.
Sezon letni uważam za otwarty:))))
Wypadki rowerowe miałam obcykane w młodości a teraz sobie przypominam jak to jest zedrzeć dłonie lub kolana,tudzież nabić sobie siniaka.No.Ale nic to,bo wszystko załatwiłam wzorowo.Grunt,że trafiłam na uczciwego człowieka,a że i ja nie jestem jakaś gorsza,to i dobrze się porozumieliśmy.
Od juterka praca na łonie natury,urządzanie domku,koszenie trawy,plewienie chwastów i takie tam prace ogrodowe.Pierwszym zakupem był kultywator z motyką:D Młody się ucieszył,że ma fajne narzędzie,nic,że uszkodził parę krzaczków truskawek,z takim zamachem hakował:)Ważne,że młodzi będą zadowoleni,a nie ciągle znudzeni w tym zapyziałym mieście.Tam przynajmniej słychać odgłosy natury,jest gdzie się wyciągnąć na leżaczku,jest gdzie zaprosić znajomych na wspólne grillowanie,jest dobra miejscówka na plenerowe szaleństwa(czyt.malowanie z natury).Trzeba włożyć ogrom pracy,ale mam nadzieję,że zysk będzie zwielokrotniony,gdy tylko krzewy zaczną rodzić,gdy kwitnące teraz drzewa dadzą owoce słodkie i soczyste.Taka namiastka dobrego dzieciństwa na łonie natury:)Nie lubiłam prac ogrodowych,gdy musiałam to robić,by pomagać rodzicom lub dziadkom,teraz będę to robić dla siebie i swoich dzieci:)Jest w tym jakaś logika,prawda?Chcę im pokazać,że natura,gdy dba się o nią,to daje plony wymierne do włożonej pracy.To ważne.Postaram się jutro wziąć aparat i pstryknąć kilka zdjęć,żeby pochwalić się moją zdobyczą:)
Teraz zmęczona na maksa,wyczerpana(plus oczna migrena),zmachana i nie mająca siły wejść pod prysznic-mówię dobranoc wszystkim Czytelnikom.
Sezon letni uważam za otwarty:))))
Wracam do siebie.
Czy to się komuś podoba czy nie.Czy moja diagnoza została postawiona na podstawie faktycznego stanu?Cholera wie.
Z jednej strony uznano mnie za osobą zdolną(...),z drugiej niektórzy uznają mnie za wariatkę.Co jest prawdą
?Czyja opinia ma faktyczne podstawy do oceny,tego nie wiem.Wiem natomiast,że reakcje sytuacyjne kiedyś były silniejsze od mojego poczucia rzeczywistości,teraz wiem,że poczucie rzeczywistości jest silniejsze od paranoi.Bo daje mi więcej odczuć,łechce bodźcami i to jest fajne w tym wszystkim,w tym całym zamieszaniu zwanym moim życiem.Wiem też,że przyszłości nie da się zaplanować,tym bardziej przewidzieć.Na chwilę obecną sprawy mają się dobrze i oby tak było dalej.Dzisiejszy dzień pokazał mi ,że jeśli się czegoś bardzo ale to bardzo pragnie to można to osiągnąć.Co ja mogę powiedzieć?Jest dobrze.Że w końcu jest ciepło to plus,że wieczory są dłuższe i jakieś takie fajniejsze(!),że lubię Gdańsk a widoki są miłe:)
No,to wszystkiego najlepszego Tobie Czytelniku i sobie życzę tego samego, na dobranoc miła nutka;)))
piątek, 25 kwietnia 2014
Zadowolona.
Żyję,jakby ktoś zwątpił.
Mam na imię Agata i jestem artystką.:)
Mam swój charakter i wiem,czego chcę.
Lubię czerń i biel,ale lubię też róż.Lubię czerwień i lubię brąz.W ogóle to lubię się ukryć za kolorem,bo kolory to moja aura.Jeszcze parę dni i znów walka o koloryt mego życia się rozpocznie.Powrócą palety,farby,pędzle,brudny od kredek fartuch,umazane paluchy:)Ale będą też nowe obrazy- z mojej głowy urywki.Tak,był odpoczynek,następnie będzie praca.Twórcza.Tęsknię za tym.Rozłożę swój warsztat artystycznego nieładu i wrócę do siebie...W samotności mojego jestestwa będę zapełniać czyste płótna moim wyobrażeniem o szczęściu.
Tymczasem wieczór ,dość późny,powiedziałabym nawet zbliża się noc po ciężkim dniu,tygodniu.Oj,to był czas intensywny.Momentami miałam wrażenie,że się rozdwajam w swojej jaźni.Ale jeszcze ździebko i wytrzymam to.
Dla odmiany po ciężkim tygodniu pracy dowiedziałam się dziś ,że prawdopodobnie spędzę majówkę nad morzem.Niedaleko morza.W mojej ukochanej pracy,bo to blisko morza...Będę koczować w namiocie na placu(nieopodal morza),strzeżonym bramą wjazdową.Rozłożę sobie kocyk,zrobię piknik,będę pić wino i palić papierosy,jeść banany i popijać winem.Jak mi się znudzi to przestawię namiot w inne miejsce,pod świeżo posadzone cisy czy co to tam rośnie...Jak bardzo się tym znudzę,to wyjdę z namiotu i popatrzę w ekran,poprzyciskam guzik jeśli coś się zdarzy i ktoś zechce mnie odwiedzić...I tak pierwszy,drugi,trzeci,może nawet czwarty maja.Bo nie będzie się opłacało wracać do domu...Jeśli starczy mi czasu,to poczytam książkę,posłucham radia zet,ale nie jestem pewna czy w tak napiętym grafiku dam radę...Tak,to najlepszy plan na majowy weekend...No, i z tą barwną perspektywą mówię Ci Dobranoc.Jeśli zechcesz,zapraszam na wino,kocyk i słońce:)))Maj to przepiękny miesiąc prawda???Maj,słońce,wino i (...)Cudnie jest!!!
Ps.Post zawierał lokowanie produktu;)
Mam na imię Agata i jestem artystką.:)
Mam swój charakter i wiem,czego chcę.
Lubię czerń i biel,ale lubię też róż.Lubię czerwień i lubię brąz.W ogóle to lubię się ukryć za kolorem,bo kolory to moja aura.Jeszcze parę dni i znów walka o koloryt mego życia się rozpocznie.Powrócą palety,farby,pędzle,brudny od kredek fartuch,umazane paluchy:)Ale będą też nowe obrazy- z mojej głowy urywki.Tak,był odpoczynek,następnie będzie praca.Twórcza.Tęsknię za tym.Rozłożę swój warsztat artystycznego nieładu i wrócę do siebie...W samotności mojego jestestwa będę zapełniać czyste płótna moim wyobrażeniem o szczęściu.
Tymczasem wieczór ,dość późny,powiedziałabym nawet zbliża się noc po ciężkim dniu,tygodniu.Oj,to był czas intensywny.Momentami miałam wrażenie,że się rozdwajam w swojej jaźni.Ale jeszcze ździebko i wytrzymam to.
Dla odmiany po ciężkim tygodniu pracy dowiedziałam się dziś ,że prawdopodobnie spędzę majówkę nad morzem.Niedaleko morza.W mojej ukochanej pracy,bo to blisko morza...Będę koczować w namiocie na placu(nieopodal morza),strzeżonym bramą wjazdową.Rozłożę sobie kocyk,zrobię piknik,będę pić wino i palić papierosy,jeść banany i popijać winem.Jak mi się znudzi to przestawię namiot w inne miejsce,pod świeżo posadzone cisy czy co to tam rośnie...Jak bardzo się tym znudzę,to wyjdę z namiotu i popatrzę w ekran,poprzyciskam guzik jeśli coś się zdarzy i ktoś zechce mnie odwiedzić...I tak pierwszy,drugi,trzeci,może nawet czwarty maja.Bo nie będzie się opłacało wracać do domu...Jeśli starczy mi czasu,to poczytam książkę,posłucham radia zet,ale nie jestem pewna czy w tak napiętym grafiku dam radę...Tak,to najlepszy plan na majowy weekend...No, i z tą barwną perspektywą mówię Ci Dobranoc.Jeśli zechcesz,zapraszam na wino,kocyk i słońce:)))Maj to przepiękny miesiąc prawda???Maj,słońce,wino i (...)Cudnie jest!!!
Ps.Post zawierał lokowanie produktu;)
sobota, 19 kwietnia 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)