https://www.youtube.com/watch?v=DsbzfaP-ySM
Zaplatam długą nić...
Tymczasem u mnie...porządki w domu.Nie sprzątam regularnie,więc jak już zacznę(ze 3 razy do roku....)to lecę po całości.Dziś padło na kuchnię,wygrzebałam się z niej około 23-ciej.Ale...gdy Mama weszła i powiedziała do mnie:ale pięknie jest w kuchni ! to od razu urosłam :)Cóż ,nawet artyści muszą czasem zrobić coś przyziemnego i wziąć do ręki szmatę(nie do pędzli) oraz założyć fartuch(tym razem nie do malowania).Efekty mojego sprzątania są widoczne i to mnie cieszy :)
Co po za tym?Chciałbyś wiedzieć.Mogę powiedzieć OK.
Swoje potrzeby realizuję malarsko,tymczasem to mi wystarcza.Nie wiem,jak długo to potrwa,mam na myśli Wenę,ale jak na razie trzyma mnie.Jeszcze przydałoby się sprzedać kilka obrazów,co byłoby na kredki i kartki.No,też na waciki!
Jest późno.Miałam dziś migrenę oczną,więc zjeść musiałam tablety.Ale minęło...Ciekawe kiedy minie chęć sprzątania,hehe.Może uda mi się z rozpędu ogarnąć całe mieszkanie,czego sobie życzę.Bo trochę zaskoczył mnie kolega,który odwiedzając mnie nie był zdziwiony bałaganem,przy czym stwierdził,że przecież u mnie to normalne-taki nieład..............Nieład to lekko powiedziane.Rzekłabym niezły pierdolnik,hehe.Ale kuchnia już widoczna,dostrzegalna i odzyskała swą funkcję.Oby dalej do brzegu, z tym sprzątaniem i ...nie tylko:)
To Twój dostęp do Świata Marzeń,Wyobraźni. -Spełnia estetyczną potrzebę wyrażenia się -Pomaga stać się zauważalnym -Daje Ci szansę wyjść przed szereg
Martwa natura.
środa, 5 listopada 2014
niedziela, 2 listopada 2014
Stop,maluję!
Bo ja maluję.
Nachodzą mnie egzystencjalne pytania,ale ja po prostu maluję.Wiem,że może coś się nie klei,może coś nie jest tak jak powinno być,ale ja ...maluję.
Coś się rozpierdzieliło,ale ja i tak maluję.Nie przeszkadzaj,nie wyszydzaj,nie denerwuj.Ja maluję-więc uszanuj to.
Może to jakiś przełom,może jest mi to po prostu potrzebne by odreagować pewne
kwestie,które wyczerpują mnie jak wampiry energetyczne.Ja maluję bo mam nie tylko taką potrzebę,mam taki przymus.I jak mi Bóg miły wierzę w to,że zostanę doceniona w tym moim malowaniu,bo nie jest możliwe aby kiepska passa trwała wiecznie!
Do stu diabłów-jak się coś robi z pasją,gdy się to robi dość dobrze i może coraz to lepiej,to niemożliwe aby to nie było zauważone.Bo na razie to marne tego efekty,ale ja ufam sobie i wiem,że to się niedługo zmieni.
Tymczasem o nic nie pytaj,niczego nie zazdrość,daj mi spokój,bo ja maluję!!!
Nachodzą mnie egzystencjalne pytania,ale ja po prostu maluję.Wiem,że może coś się nie klei,może coś nie jest tak jak powinno być,ale ja ...maluję.
Coś się rozpierdzieliło,ale ja i tak maluję.Nie przeszkadzaj,nie wyszydzaj,nie denerwuj.Ja maluję-więc uszanuj to.
Może to jakiś przełom,może jest mi to po prostu potrzebne by odreagować pewne
kwestie,które wyczerpują mnie jak wampiry energetyczne.Ja maluję bo mam nie tylko taką potrzebę,mam taki przymus.I jak mi Bóg miły wierzę w to,że zostanę doceniona w tym moim malowaniu,bo nie jest możliwe aby kiepska passa trwała wiecznie!
Do stu diabłów-jak się coś robi z pasją,gdy się to robi dość dobrze i może coraz to lepiej,to niemożliwe aby to nie było zauważone.Bo na razie to marne tego efekty,ale ja ufam sobie i wiem,że to się niedługo zmieni.
Tymczasem o nic nie pytaj,niczego nie zazdrość,daj mi spokój,bo ja maluję!!!
sobota, 1 listopada 2014
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)