sobota, 6 lutego 2016

Żuraw Gdański 2016


















Imieniny Agaty.

Postanowiłam zrobić sobie prezent imieninowy.
Prezent okazał się nietrafiony.
Jakkolwiek bądź-imieniny opijam sama.Miałam się zrelaksować i pójść spać.Więc się relaksuję...Amaretto plus kola,dobre połączenie.Zaraz pewnie otworzy mi się dodatkowa czakra odpowiedzialna za uczucia.Tymczasem włączyło mi się coś dziwnego na jutubie. Jakieś diskopolo. Nie mam siły dziś na ambitne kawałki.

Reasumując - mam mieszane uczucia dziś.Krew gotuje się w żyłach ale rozum mówi nie!Bo to nie ma sensu,bo to demotywujące,bo to nie ma przyszłości.
Skąd biorą się takie decyzje, które zaważają na moim życiu?
Czy rzucić to wszystko i uciec na inny kontynent,czy wierna swoim ideałom pozostać.Ale pozostając nie być pewnym niczego...
Amaretto plus kola-powoduje zgagę ,to już wiem.bo właśnie mnie tknęła.Po za tym,nieźle poniewiera.Upiję się dzisiaj.Właściwie jest 00:30 więc moje imieniny były wczoraj,ale to nic ,dziś się lekko sponiewieram i pójdę spać.Bo tylko tyle mogę.Będę spać do oporu,ale rano wstanę z bólem głowy,kacem moralnym,sponiewierana życiem,ale oczyszczona...-mam nadzieję.
Dylematy.
Gdybyś chciał,mogłabym być całym Twoim światem.Ale Ty nie chcesz,nie pragniesz,nie czujesz...
To cholernie trudne wybory.
W tej chwili oczy mi się kleją,pójdę spać.Tobie powiem Dobranoc.


środa, 3 lutego 2016

niedziela, 31 stycznia 2016

Sobotnia noc.

Imieniny M.
Miałyśmy iść ,,na miasto"...taki był plan od jakiegoś tygodnia.Naleśnikarnia bądź coś wykwintniejszego poza domem.Sobota kroiła się na odlotową.Zapomnieć na chwilę o szarych dniach,ich codziennych zmartwieniach,odprężyć się ,zrelaksować.Jednak okazało się,że dzieci są na pierwszym miejscu.
A plan zmienił się w momencie,gdy wczoraj zerknęłam na kalendarz i zauważyłam,że mój pierworodny ma dziś(wczoraj właściwie już,bo teraz to niedziela) swoje imieniny.Za zdaną biologię postanowiłam zrobić mu przyjemność i upiec jakieś ciasto.Ciasto nie byle jakie bo ,,Pani Walewska",hehe,śmieszna nazwa,ale to nic innego jak mój popisowy pleśniak,ale wzbogacony kremem budyniowym i płatkami migdałów.Plan na sobotnie wyjście samoistnie zaczął skrywać się pod warstwą późno styczniowej mgły...Ale wciąż była nadzieja.Niestety umarła ona w momencie gdy okazało się ze I. też nie ma specjalnego ciśnienia na wyjście.A więc wyszłam z inicjatywą,że jeśli ona nie ma ciśnienia,ja nie mam też,to możemy u mnie dołączyć s do grona maciejowych gości.Gość był tylko jeden,a raczej jedna gościówa,poza tym chory,kaszlący A.,zarażający z pewnością...Jak się domyślasz,wieczór spędziłyśmy razem,ale niekoniecznie na mieście.Byłyśmy u mnie,przy ,,Pani Walewskiej",czipsach i popkornie,zagryzając ananasem-z młodzieżą ,w fajnym klimacie,z ogromem tematów do poruszenia,z wielką wiarą w swoje wzajemne wsparcie,z nadzieją na lepsze poukładane czasy.Tak,to był miły wieczór...
Że młodzież ma też ciekawe pomysły na życie,że my same też mamy bardzo różne doświadczenia,właśnie to sprawiło,że rozmowom nie było końca,że nawet w łazience ,malując usta na czerwono,można opowiedzieć sobie pół życia w pół godziny.I ,że w żółtym Clio również,pomimo deszczu i zaparowanych szyb też można wyspowiadać się Przyjaciółce.Z wszystkiego na świecie ,co leży w głębi serducha,co boli i co wzmacnia.Bo to najlepsza terapia na złamane serca.
Teraz,gdy dzieci już dawno śpią,gdy ktoś nie odbiera moich telefonów bo śpi,gdy pełne wyznań esemesy lądują w koszu,gdy noc swoim płaszczem otula samotne dusze,Tobie życzę snów kolorowych,szczęścia wyśnionego,
Niech mój wybór Cię nie zaskoczy,niech moje dylematy pozostaną tylko moje ,obgadane ewentualnie z najlepszą kumpelką.Tobie powiem tylko tyle-kiepsko się starasz,śpisz wtedy kiedy ja nie śpię,dzwonisz ,kiedy ja zajęta jestem albo nie dzwonisz wcale,gdy nie jestem Ci potrzebna.A ja chcę dostawać esemesy,chcę byś był zazdrosny o moje czerwone usta,chcę byś był tu,teraz na zawsze,i chcę byś odpowiadał,gdy ja ślę do Ciebie swoje myśli...
,,Nie chcę więcej,Twoje serce do życia wystarczy"