poniedziałek, 25 marca 2019

Dzień dobry!

Załączam film relacjonujący Kiermasz Rękodzieła na Ołowiance :)
Pozdrawiam serdecznie oglądających :)kliknij tu!

niedziela, 24 marca 2019

Kiermasz.

Dobry wieczór mój Drogi Czytelniku. Ciekaw jesteś moich wrażeń z kiermaszu?
To był bardzo miły dzień. Pobudka w okolicy siódmej, poranna kawa i pozywytne nastawienie - tak zaczęłam niedzielę. Słońce zaglądające do domu zza szyby dodało mi energii. Pies dziś został wyprowadzony przez mamusię bo paniusia musiała się przygotować. Wózek z rynku na zakupy przydał się na bransoletki i kuferek...Chłodny, aczkolwiek przyjemny poranek obudził mnie zdecydowanie i powędrowałam na Ołowiankę wprost obok koła do Restauracji Ołowianka, a raczej do namiotu obok. Miejsce wymarzone na wystawę. Koło widokowe, kładka ,filharmonia, Motława słońce, morska bryza i ja jako mały pierwiastek tego świata ze swoją energią :)
Obrazy dowiezione przez moją osobistą mamę i osobistego męża zostały powieszone na zewnątrz, pokazane światu nie tylko przez pryzmat aparatu i ekran komputera ale tak zupełnie na żywo, w plenerze, w promienaich słońca i muskane wiatrem. Trzy sztalugi i płot stanowiły stelaż, natomiast tłem był nasz piękny Gdańsk. Och, jakże to było sympatyczne!
No i ludzie! organizatorzy oraz wystawcy, zwiedzający, turyści, przypadkowi spacerowicze i inni zainteresowani. Padały miłe słowa, uśmiechy odpowiadały na uśmiechy, dobra energia krążyła!
Mam kilka roboczych fotek, nie są tak artystycznie wykonane jakby to zrobił  @maciekthecreator , ale to też jest miła pamiątka! no i wymiana dobrych fluidów z koleżanką od pięknych czapeczek oraz chust. Pozwolę sobie pochwalić się pięknym kompletem wydzierganym przez cudną osobę, która nie dość, że ma talent i cierpliwość to jeszcze na dodatek oddała mi swoją kanapkę :)



















sobota, 23 marca 2019

Sobota przed kiermaszem...

...godzina 6.55, oczy szeroko otwarte. Chyba stres przed jutrzejszym wydarzeniem nie pozwala długo spać. Wczoraj poszliśmy z A. oblukać jak to wygląda z zewnątrz i upatrzyliśmy sobie płot. Płot jak płot, całkiem ładny ale z moim obrazami byłby jeszcze ładniejszy. Dziś dowiem się,czy taka opcja wchodzi w grę.
Przy okazji przygotowań do kiermaszu zrobiłam mały rekonesans obrazów gromadzonych w  domu....uufff...jest tego szczęscia masa!
Jeśli nie znajdę dla nich miejsca to pójdą do ludzi niedługo. Nie zgadzam się na to, aby stały w kącie i się kurzyły....Obejrzałam wnikliwie mój dorobek, przypomniałam sobie fajne okresy, w których one powstawały i pomyślałam, że ...czas aby zrobić z tym wszystkim porządek. Dosłownie!
Wywietrzyć, rozluźnić, wygnać czarne myśli, i malować nowe, lepsze, dojrzalsze i opawiadające więcej z historii mojego życia. Nie,żebym nie miała do nich sentymentu, wręcz przeciwnie. Każdy obraz to moje dziecko, to moja miłość i szacunek do siebie samej. Lubię je oglądać i największą radością dla mnie jest, gdy jakiś obraz znajduje dom. Niekoniecznie na strychu ;) Gdy przynosi miłe odczucia innej osobie, gdy ktoś może się w niego wpatrywać i podziwiając go myśli o mnie ciepło. To jest dla mnie  największa nagroda za pracę.

Tymczasem zmykam, kawa wypita, pieseł prosi o spacerek, dzisiejszy dzień uważam za rozpoczęty! Do boju!