sobota, 6 grudnia 2014

IT'S DESTINY



Przeznaczenie?
Czym ono jest,czym się  kieruje gdy ma Cię na celowniku?

      Dziś ,w momencie wielkiego zwątpienia,w czasie głębokiego kryzysu i w chwili gdy wszystko traci sens,zjawia się ktoś,ni stąd ni zowąd,ki diabeł a może to Anioł i proponuje Ci układ.Coś co na pierwszy rzut oka zdaje się być kolejną ściemą,do czego masz mega sceptyczne podejście,czego nawet nie masz ochoty słuchać,ale dajesz mu szansę i okazuje się...ze dajesz szansę właśnie samej sobie!Bo oto odkrywa się przed Tobą coś,o czym na razie marzyłaś,o czym śniłaś w dobrych snach o szczęściu.Dziś dostajesz swoją szansę,dziś świat otwiera przed Tobą swoje podwoje :)I na dodatek brzmi to całkiem rozsądnie,daje nadzieję i motywuje do pracy,nad sobą.
Czy skorzystasz z tej szansy i czy spełnią się Twoje marzenia zależy tylko od Ciebie!
Tak,jeśli to jest ten dzień,który będzie przełomowym momentem w mojej artystycznej karierze to zapamiętam go na naprawdę długo.Może to jest tylko fragment olbrzymiej kry lodowej,może to wierzchołek góry lodowej,może to złuda i miraż,ale wiem,że słuszny wybór podejmuję,że idę odpowiednim szlakiem.
Dziś spokojniejsza,zadowolona,niemal szczęśliwa.....wiedz,że Jestem ,czuję i kocham.A czy załapiesz się na miejsce w moim sercu,tego nie wiem,wiem natomiast,że dziś silniejsza i twardsza idę przed siebie,nie oglądając się wstecz.

Bombki ażurowe,ręcznie wykonane :)





środa, 3 grudnia 2014

Mówię i opisuję powietrze...

https://www.youtube.com/watch?v=27h-94KsfcU

Dziś dzień dobry,nie,właściwie to już dobra noc.Pomijając fakt migreny ocznej dzisiejszego popołudnia i złośliwości przedmiotów martwych(patrz drukarka),wszystko w miarę się udało.Nie będę opisywać porażek,bo nie o to chodzi by je rozpamiętywać,ale powiem Ci coś miłego.Otóż jestem jeszcze potrzebna czasami komuś i nie wyjeżdżaj mi z tekstami,że nie ma potrzeby fatygowania mnie.Jest ok,nie żalę się,chciałabym  pomóc,jeśli umiem.
Mam nadzieję,że mówię jasno.Jeśli nie jest jasne dla Ciebie co mówię  i o czym wspominam,to szkoda ,ale Twojej fatygi...
Nie lubię niezałatwionych spraw,lubię jasność sytuacji,nie cierpię  niedomówień,wiadomości bez odpowiedzi...Lubię komunikować się z ludźmi szczerze i otwarcie,tylko dlaczego akurat mnie spotyka problem z komunikacją werbalną???
Niewerbalną mam zdaną na piątkę,ale czasem potrzeba mi Twego głosu,słowa wypowiedzianego i mojej na to odpowiedzi.Bo tak,to sobie mogę prowadzić monolog,nie wiedząc,do kogo docieram...Czy w ogóle docieram...
Zaglądasz,zostaw po sobie ślad,napisz choć dwa słowa do mnie adresowane. Please!
Zauważyłam prawidłowość.Jak pokazuję swe obrazy,nie ma za wiele odsłon,gdy napiszę kilka słów-wejść od razu ze dwadzieścia...Znaczy to dowód na to,że jednak czytasz mnie :)Haha,czytelniku bloga AGATA W-B,obudź się! Sprowokuj do dyskusji,zadaj pytanie,na które chciałbyś usłyszeć odpowiedź,a może podpowiedz,co mam namalować dla Ciebie.Kreując swój własny świat chętnie rozszerzę go o kilka nowych istnień,Twoje też znajdzie tu miejsce.
Lubie pisać tak,w formie pamiętnika utrwalać swoje przemyślenia,przeżycia.Po co to robię??Nie wiem,ale lubię.I tym pozytywnym katharsis oczyszczając umysł z ciężaru dnia minionego,żegnam się oddalając w krainę snu....Dobrej nocy,czy tam stosunkowo udanej..jak wolisz :P


sobota, 29 listopada 2014

Andrzeju,nie denerwuj się czyli o tym,jak spędzić Andrzejki z dzieckiem nie popadając we frustrację....

Bo można piec ciastka,bo można pół dnia stać przy garach,by pokazać dziecku,że to dla niego.A niech stracę-raz do roku pieczemy pierniki :) niedługo Mikołaj,dam młodym do szkół domowe pierniczki na poczęstunek :D
Dziś Andrzejki.Wyszłoby się gdzieś,poskakało,nóżką poruszało,winka pochlało...Ale nie ma tak dobrze :P   Są dzieci,jest impreza...przy piernikach :)Teraz dzieci śpią,sorry jedno zamula na kompie to starsze rzecz jasna....Młodsze padło.
Ja dla odstresowania się pomalowałam sobie troszkę,teraz sprzątnąwszy pędzle wybieram się tam,gdzie nikt się ze mną nie bawi w kotka i myszkę,gdzie nikt nie skacze mi po głowie i nikt nie zawraca gitary.Do swojego łóżka,które okupowane jeszcze przez kota zaraz będzie moim azylem.
Hoho,powiedziałam jak rasowa stara panna...w ten wieczór andrzejkowy,cholernie rozrywkowy,niech to szlag.Dobranoc.

piątek, 28 listopada 2014

Lalka z porcelany.

To moja nowa zabawka.
Nie było mi pisane mieć córki,to może choć na lali nauczę się pleść warkocze?Swoją drogą nigdy nie miałam takich pięknych lal,będąc małą dziewczynką.Jakieś szmaciane stworki,jedna mała plastikowa Murzynka,która nosiła sukienkę z żółtej włóczki robioną na szydełku prze moją Mamę.Tyle pamiętam,no może jeszcze były jakieś lalki bobaski,do których nigdy chyba nie byłam specjalnie przywiązana.Ta lala swoim pięknym,acz dość martwym porcelanowo kasztanowym spojrzeniem-urzekła mnie.Teraz wymyślam dla niej odpowiedni strój :)
Cóż ja poradzę na to,że lubię otaczać się tym,co piękne jest.Sama tworząc czasem coś pięknego,co innych zachwyca,czuję się cudownie.Gdy jest coś,co zachwyca mnie,to wierz mi,że ma coś w sobie urzekającego,magicznego i oryginalnego.Bo mnie jest trudno dogodzić,wiesz,nie każdy przedmiot zwany ozdobnym lub dekoracyjnym nim jest,zważywszy na nawał chińskiego badziewia na nasz rynek konsumencki.O zgrozo, i ludzie to kupują...Nie ceni się w czasach obecnych rękodzieła,sztuki tworzonej przez artystów,kupuje się za to chińskie shity,lub daleko nie sięgając-skandynawskie i tyle z naszego uwielbienia dla rzeczy ładnych,nie mówiąc już o sztukach pięknych...Nasze pokolenie nie dorosło jeszcze do tego,że tym człowiek jest bogatszy,im bardziej różni się od pozostałych.Chcemy być jak inni,nie chcemy być sobą...
Dlaczego koleżanka kupuje takie same buty jak zobaczyła u kumpelki z pracy?Dlaczego wieszamy sobie na ścianie obraz z Ikei,skoro tysiące takich obrazów wiszą w innych domach? kurcze,ręce opadają.Kiedy wreszcie nauczymy się być odmiennymi od reszty?No cóż,moje pochlebne marzenia spełniają się ,ilekroć ktoś zakupi lub powiesi sobie na ścianie mój obraz :)To jest niestety rzadkość.Niestety każdy chciałby mieć ramkę pod kolor mebli a motyw na obrazie to w sumie nieistotne,byleby nie było za drogie i wtapiało się w tło...Tyle wiemy o dekorowaniu mieszkań i nadawaniu im niepowtarzalnego charakteru co napatrzymy się na ekspozycji w Agata meble,Ikea lub innym może  Black Red White....To inni urządzają nam domy,bo my sami nie bardzo mamy pomysł jak to zrobić.U mnie w domu nigdy nie było takiego problemu.Mama zawsze umiała zawiesić uszyte przez siebie zasłony z pięknego zielonego bistoru obszyte złoto-purpurową taśmą ozdobną,jakich nikt inny absolutnie nie miał .Mama szyła mi kiecki do przedszkola z kuchennych ściereczek,kiedy w sklepach nic nie było.Zawsze w domu były stylowe dodatki,które nadawały przytulności i klasy.I w takim duchu wyrosła ze mnie artystka.W atmosferze oryginalności i niepowtarzalności.
Czy uda mi się wpoić moim chłopcom ten myk,że aby poderwać dziewczynę nie musisz dać jej czerwonej róży,jak robią inni,tylko zrób jej prezent własnoręcznie wykonany,coś nawet z niczego,co ona zapamięta na zawsze.Niech to będzie pierścionek z jarmarku,ale niech będzie czymś wyjątkowym,bo przecież szukasz wyjątkowej dziewczyny,a nie takiej jak wszystkie pozostałe,która tylko czeka na czerwoną różę,randkę w kinie i oświadczyny na kolanach w obecności rodziców.Bardzo ważne jest dla człowieka poczucie własnej wartości.Aby je posiadać,trzeba znać swą cechę,która wyróżnia nas na tle innych.Może to być np. jedno odstające ucho,przez które całe życie strzyżesz się asymetrycznie,może to być kompleks wzrostu i nosisz mega wysokie szpile by dorównać innym dziewczynom,których to one ci zazdroszczą bo same nie potrafią nosić szpilek.Każda,każdy z nas ma coś co nas wyróżnia i nauczmy się nie traktować tego jako defektu,tylko przeobrazić to w atut!Moim atutem jest  dziś ,że jestem gruba i mam to w dupie ....i w ramionach....i w cyckach ....:)I kurcze,nie umieram z tego powodu ani nie rezygnuje z kobiecych fatałaszków:D
Dziś jestem gruba a jutro mogę być jeszcze grubsza albo niepokojąco wyszczupleć .Ale ponieważ jestem tu i teraz to jestem sobą i moje fałdeczki miękkie jak gąbeczka jeszcze nikomu krzywdy nie zrobiły.Tymże sposobem pozbywam się kompleksów,nabieram pewności siebie i to,co dla innych może być powodem łez,dla mnie jest treningiem przed zmierzeniem się z największym wrogiem moim,czyli własnymi słabościami:)Bo ani czas ani miejsce na słabości.Owszem ,kryzys czasem dopada każdego ale wstać ,otrzepać się i iść dalej-oto zadanie.I takie mam na jutro,pojutrze i całe  życie.A tymczasem ja zmykam ...
PS. Zdjęcie przedstawia mojego następce,czyli Juniora,który przejmie po mnie tron nadwornej artystki rodziny W-B. wraz z całym dobrodziejstwem inwentarza :)Pozdrawiam!!!