wtorek, 1 września 2015

O tym,jak gruszka w kompot wpadła...czyli trochę prywaty na forum :D

Pierwszy września za mną.Dzieci wróciły do szkół,mama w pracy zajęta,dom się nie zawalił!
Bo cóż rzec można?Że nie był to jakiś drastyczny przełom,nie koniec świata i nic się też nie zawaliło.
Zebranie w liceum M. zaliczone,Kleks również powrócił do swej klasy cały i zdrowy.Wakacje za mną.Choć nie odczułam jakoś znacząco przerwy w obowiązkach,jednakże dużo się zmieniło....We mnie również.
Gruszki w kompocie oraz w occie,jabłka z działeczki czekają na przerobienie.Wybiła północ,dzień wyczerpujący...A ja się pytam,jak mam wstać o szóstej???
Nie trawiąc czasu na czcze gadanie,idę do swojej sypialni(która jest też pracownią,pokojem dziennym,jadalnią oraz bawialnią)ulec snom pięknym i kolorowym.
Tobie mój Drogi życzę wzajemnie miłego odpoczynku,może wyśnisz swe marzenia...
Dobrej nocy.

niedziela, 30 sierpnia 2015

Koniec wakacji,czyli o tym,jak robić swoje i nie zwariować :)

Bo szczerze mówiąc można oszaleć.Z jednym,drugim,trzecim...
Moja mała główka już nie mieści tego całego bałaganu.Ale muszę bo się uduszę...
Tęsknota za malowaniem,pęd za kasą,wszystko to się nałożyło.Do tego dom pełen ludzi,chłopcy szaleją.Nie ma czasu na malowanie,nie ma czasu na oddech...Szybko,prędzej,się dzieję.
Ale za dwa dni zaczyna się szkoła,dom będzie cichszy,wszystko wróci do normy.Może uda mi się to jakoś poukładać?
Miał być ciekawy post,ale jeszcze musisz zaczekać.Bo teraz nie mam weny do pisania,nie mam weny do tworzenia.Trzeba się pozbierać.
23.11...czas spać.A jeszcze kąpiel,paznokcie,troszkę programowania podświadomości i można odjechać do krainy snu.Sen jest ważny,choć ostatnio trochę zaniedbany.Dziś wstałam o dziesiątej,wczoraj jedenasta trzydzieści.Musiałam odespać trudny tydzień.Dzień na działce,dziewięćdziesiąte drugie urodziny Babci,tort z rodziną ,przegląd starych babcinych listów.Było trochę śmiechu,bo listy pisane mą ręką lat temu dwadzieścia osiem.Byłam fajną dziewczynką :)  hehe,fajnie tak powspominać,gdy mała Agatka pisała o swoim braciszku,sweterku z wilkiem od babci i świętej komunii.Lubię momenty gdy jest co wspomnieć,zawsze niesie to ze sobą pozytywną energię.Dobrze jest....
Tymczasem powiem Dobrej Nocy,czas na mnie...

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Na cały nadchodzący tydzień melodia :)

Najbardziej podoba mi się wers :
Sąsiadowi z miną kata,
pokazuję w windzie...fucka :)))Lekko przerobiłam ,ale tak to sobie  śpiewam :)

https://www.youtube.com/watch?v=bf1bHsbODzo

Po ciężkim mega dniu,mega relaks na działce.Lecę podlewać i walczyć z komarami!!!Pa dziubki,może odezwę się wieczorem,jeśli będę miała wenę.Na razie muszę odpocząć...znikam więc,niech Anitka Wam zaśpiewa.W ogóle fajna płyta się zapowiada,polecam lubiącym muzykę,która coś ze sobą niesie.Buziaki rybki i kotki,słoneczka życzę :)

sobota, 8 sierpnia 2015

„Świadomość tego, że pewnego dnia będę martwy jest jednym z najważniejszych narzędzi, jakie pomogły mi w podjęciu największych decyzji mojego życia. Prawie wszystko – zewnętrzne oczekiwania wobec ciebie, duma, strach przed wstydem lub porażką – wszystkie te rzeczy są niczym wobec śmierci. Tylko życie jest naprawdę ważne. Pamiętanie o tym, że kiedyś umrzesz jest najlepszym sposobem jaki znam na uniknięcie myślenia o tym, że masz cokolwiek do stracenia. Już teraz jesteś nagi. Nie ma powodu, dla którego nie powinieneś żyć tak, jak nakazuje ci serce.” – Steve Jobs

Bo życie bywa do bani i jedno co jest na 100 % pewne,to...śmierć.
Nie jest łatwa też starość.Nie znaczy to,że czuję się stara,ale zaczynam dostrzegać wartość upływającego czasu.Wartość ta przekłada się bezpośrednio na doświadczenie,świadomość oraz dojrzałość.
Co Ty mi na to powiesz mój Drogi?Że Ty też to czujesz?Że czujesz się już za stary na pewne rzeczy a za młody na dojrzałość,doświadczenia i świadomość?Pewnie niejeden z Was tak to sobie zinterpretuje.Ale to jest właśnie dowód na to,że chyba kobieta + mężczyzna = nie zawsze zgodność i układność.
Tak. Bogaty w wydarzenia ostatni czas pokazuje mi,że trzeba czasem przystanąć,zastanowić się nad sobą i odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: DOKĄD ZMIERZAM?

Dziś zatrzymuję się na chwilę,otwieram oczy i co widzę.Wokoło ludzie,każdy inny,każdy człowiek to inna historia pisana piórem czasu.Jedni mają go wiele,inni za mało.Nie do końca zgadzam się z tym,by człowiek nie zdążył przeżyć swego życia w pełni,jak pragnąłby tego.Jednak śmierć jest nieuchronna, każdy o tym wie i każdy jednak zapomina...
Bo kurcze,życie jest piękne!
Apeluję do Ciebie,nie zmarnuj go na beznadziejne działania,rób to,co sprawia Ci satysfakcję,radość i spełnienie.Nie działaj wbrew sobie,ale szanuj swoje życie,siebie.Kochaj siebie,swoje ciało,nie rozmieniaj się na drobne,bądź dla siebie dobrą monetą i polub to,co Cię otacza,pod warunkiem ,że to,co cię otacza jest dobre i budujące.
Jak zauważasz,jestem w dość pozytywnym nastroju,aczkolwiek lekko refleksyjnym.Dobrze mi z sobą,dobrze mi z ludźmi,zwłaszcza,że ostatnio pojawiło się ich więcej,dobrych,miłych i przyjaznych.
Miłego weekendu,a na koniec polecam Ci coś dobrego,co z pewnością pozytywnie wpłynie na Twe życie,pod warunkiem,że sam jesteś do niego pozytywnie nastawiony ;)
https://www.youtube.com/watch?v=kwlwuQjqiAE

sobota, 1 sierpnia 2015

Dobre emocje-emanujcie :)

Bo dziś A. wrócił z wakacji.Cieszę się,wrócił większy i cięższy,mądrzejszy i radośniejszy :)Mój chłopczyk <3
Ponieważ miesiąc nie jeździł rowerem,wyciągnął mnie na przejażdżkę.Po dobrym kopytkowym obiedzie pojechaliśmy ruszyć trochę dupska.Było git!

Jutro niedziela,mam nadzieję na równie udany dzionek!Pogoda się klaruje,bo ileż może padać?! W każdym bądź razie nie kisimy ogóra tylko ruszamy się aktywnie.Z moim kochanym gugutkiem fajnie jest.Bo szczerze już za nim tęskniłam...Jeszcze trochę i wróci reszta załogi,oj będzie się działo! Aż się boję ;)


Tymczasem noc mnie zastała.Idę spać,troszkę zadumy przed snem,może jakaś malutka wizualizacja ,przydałaby się,by czerpać te pozytywne wibracje z otoczenia.A z siebie wydobywać koloryt i energię,dzieląc je z innymi.Tego pragnę,to mnie cieszy.Nie będę wiele pisać,wolę przeżywać w realu.Chyba skończę z tym uzewnętrznianiem się słowem pisanym,jeśli mogę to wybieram malarstwo.Dość długa przerwa ,ale wena już stuka do mych drzwi.Niech wróci,to dopiero Wam pokażę :)
Moje oskrzela (nie mylić ze skrzelami-nie jestem rybą) dochodzą do siebie po trzytygodniowej awarii.Antybiotyki,czosnek,cebula,imbir,malinowy sok i długie dni w łóżku postawiły mnie na nogi.Energia powraca,siły też :)To trochę tłumaczy mały zastój na kreatorze,ale czasem tak bywa.
Nie martwcie się ,jeszcze dam czadu !!!
                                                                                   
                                                                                                         Wasza Jadźka


poniedziałek, 20 lipca 2015

Pracowicie i smacznie.

No i lato zamknięte w słoikach.Takie wspomnienie słońca i ciepełka.



Ale jestem.

Jestem, choć nie tak aktywnie jak wcześniej.Po prostu trochę się zmieniło.
Czas płynie,a ja wolna i zajęta zarazem.
Wolna,czerpię energię z czasu,który został mi dany...
Zajęta,bo czas spędzam aktywnie,pomiędzy jednym a drugim wyskokiem na działkę,pomiędzy jednym a drugim koncertem Chopina,pomiędzy czasem poświęconym na pracę a odpoczynkiem.
Wakacje dawno nie były tak spokojne.

Agrest obrodził niesamowicie,również czarna porzeczka.Trawa rośnie jak dzika!Dżemy się produkują na chłodne zimowe poranki,do świeżej bułeczki i szklanki gorącego mleka :)
Cóż więcej napisać mam...Że skóra mi złazi z pleców po helskim poparzeniu,sorry-opalaniu :)
Że cisza w domu,tylko kot od czasu o czasu położy się obok,domagając się pieszczot.
Nie pamiętam,kiedy ostatnio miałam tyle wewnętrznego wyciszenia.
Mogę pławić się w nim,jak w ciepłym lipcowym morzu.
Tymczasem zbieram się do kuchni,bo dżem podsmażony wczoraj dziś domaga się cukru i zamknięcia w słoiku.Lecę,trzymajcie się.
Chcecie jakąś nutkę? A proszę:
https://www.youtube.com/watch?v=bf1bHsbODzo


To pa!!!Niech moc będzie z Wami!

środa, 1 lipca 2015

Pierwszy dzień w nowej pracy.

Cóż powiem?otóż powiem,że strach ma wielkie oczy.Dwa tygodnie temu dowiedziałam się,że zdecydowano się przyjąć mnie do pracy.Do pracy, o którą nie przez przypadek aplikowałam.Ponieważ wyszłam z założenia,że nic nie tracę to postanowiłam mierzyć wysoko.Udało się! dziś podpisałam umowę:)
 A był to dobry dzień,ciężki,bo dość napięty,ale myślę,że warto było się starać.Współpracownicy oraz szefostwo przyjęli mnie bardzo miło,czuję sympatię i pozytywne nastawienie,a to bardzo dla mnie ważne.Mam nadzieję,że właśnie zaczyna się nowy etap w moim życiu,że uda mi się podołać wyzwaniom,że wszystko się ułoży :)
Zaczął się lipiec,pogoda piękna,aż chce się żyć!
I nawet poranne wstawanie nie jest aż tak bolesne,bo wiem,że robię to dla siebie,dla własnej satysfakcji oraz rozwoju.
Po za tym? tęsknie za maluszkiem.Dziś pierwszy sms od niego ,,hej mama kocham cię".Cieszę się z takich momentów,bo to utwierdza mnie w przekonaniu,że mam cudowne dzieci :) Wracając do poprzedniego posta,trochę mnie poniosło ,ale to wynikało po prostu z przemęczenia,z frustracji i z kryzysu w
danej chwili.Teraz jest spokojniej,jestem dumna z obu chłopców ,bo też mam ku temu powody.
Dzieci to duma każdego rodzica,nawet pomimo chwilowych załamań i nieporozumień.Dzisiaj patrzę na nie z dystansem,dziś patrzę z radością :)
Tobie Czytelniku życzę udanej nocy,ja pójdę spać z przeświadczeniem,że wszystko będzie ok i jutro będzie następny dobry,owocny dzień.
https://www.youtube.com/watch?v=CGyEd0aKWZE a dziś zapodaję taką nutkę na dobre sny...gorące sny;)

czwartek, 25 czerwca 2015

Puk puk...

     Jest tam kto?
 bo tu nikogo nie ma,moje jestestwo znika w obliczu głupoty innych...
     Kurcze,co to ma być?! Moi chłopcy z dnia na dzień durnieją,czy to z wielkiej radości wakacyjnej,czy z obecności drugiej babci? czy też to ich własna bezmyślność?
     Jeśli nie zejdę na zawał podczas ich dojrzewania i dorastania albo nie wyląduję w wariatkowie to będzie sukces....yyyyhy,tak uważam.Jeden prześciga drugiego w swej nieograniczonej durnocie!Jeden pieści się ze sobą udając nierozgarniętego trzylatka z chwilowymi brakami umiejętności radzenia sobie ze stresem,drugi natomiast zdaje się być dorosły,bo gimbazę opuścił i traci poczucie czasu zwłaszcza przed północą lub po...
Ale nic to,ostre cięcie i wszystko wróci do normy.Tak,wi-fi disabled,szlaban na wieczorne wyjścia i szybko odnajdzie swoje miejsce w szeregu.Drugi cieszy się z wyjazdu na obóz ,lecz jeszcze nie zdaje sobie sprawy z tego,co go czeka,hihi.Chłopcy rozpasali się ostatnimi czasy,mama podawała wszystko na tacy ...teraz zdziwienie ich ogarnie,gdy owa mama wróci do pracy i będą musieli nauczyć się samodzielności,przynajmniej w warunkach domowych...Życie wymaga od każdego człowieka drobnych poświęceń,również od dzieci.One nie są żadnymi królewiątkami,żeby mieć służbę i by ona w postaci matki rodzonej robiła wszystko za nie,o nie!Zaczynam się powoli buntować,zwłaszcza po takich dniach jak dzisiejszy...Młody dał mi w kość,sama nie wiem czy płakać czy śmiać się...raczej to pierwsze.Starszy za to nagiął wszystkie dotychczasowe normy...
Ale co nas nie zabije to nas wzmocni.Walcząc z głupawym zachowaniem chłopców wzmacniam swoją potrzebą wyjścia z tego szaleństwa,czyli po prostu wracam do pracy,czy im się to podoba czy nie,będą musieli dostosować się.Tralala.Dobranoc kotki i myszki Luśka już śpi na swoim miejscu czyli w moim łóżku...Czas i na mnie.