sobota, 1 sierpnia 2015

Dobre emocje-emanujcie :)

Bo dziś A. wrócił z wakacji.Cieszę się,wrócił większy i cięższy,mądrzejszy i radośniejszy :)Mój chłopczyk <3
Ponieważ miesiąc nie jeździł rowerem,wyciągnął mnie na przejażdżkę.Po dobrym kopytkowym obiedzie pojechaliśmy ruszyć trochę dupska.Było git!

Jutro niedziela,mam nadzieję na równie udany dzionek!Pogoda się klaruje,bo ileż może padać?! W każdym bądź razie nie kisimy ogóra tylko ruszamy się aktywnie.Z moim kochanym gugutkiem fajnie jest.Bo szczerze już za nim tęskniłam...Jeszcze trochę i wróci reszta załogi,oj będzie się działo! Aż się boję ;)


Tymczasem noc mnie zastała.Idę spać,troszkę zadumy przed snem,może jakaś malutka wizualizacja ,przydałaby się,by czerpać te pozytywne wibracje z otoczenia.A z siebie wydobywać koloryt i energię,dzieląc je z innymi.Tego pragnę,to mnie cieszy.Nie będę wiele pisać,wolę przeżywać w realu.Chyba skończę z tym uzewnętrznianiem się słowem pisanym,jeśli mogę to wybieram malarstwo.Dość długa przerwa ,ale wena już stuka do mych drzwi.Niech wróci,to dopiero Wam pokażę :)
Moje oskrzela (nie mylić ze skrzelami-nie jestem rybą) dochodzą do siebie po trzytygodniowej awarii.Antybiotyki,czosnek,cebula,imbir,malinowy sok i długie dni w łóżku postawiły mnie na nogi.Energia powraca,siły też :)To trochę tłumaczy mały zastój na kreatorze,ale czasem tak bywa.
Nie martwcie się ,jeszcze dam czadu !!!
                                                                                   
                                                                                                         Wasza Jadźka


poniedziałek, 20 lipca 2015

Pracowicie i smacznie.

No i lato zamknięte w słoikach.Takie wspomnienie słońca i ciepełka.



Ale jestem.

Jestem, choć nie tak aktywnie jak wcześniej.Po prostu trochę się zmieniło.
Czas płynie,a ja wolna i zajęta zarazem.
Wolna,czerpię energię z czasu,który został mi dany...
Zajęta,bo czas spędzam aktywnie,pomiędzy jednym a drugim wyskokiem na działkę,pomiędzy jednym a drugim koncertem Chopina,pomiędzy czasem poświęconym na pracę a odpoczynkiem.
Wakacje dawno nie były tak spokojne.

Agrest obrodził niesamowicie,również czarna porzeczka.Trawa rośnie jak dzika!Dżemy się produkują na chłodne zimowe poranki,do świeżej bułeczki i szklanki gorącego mleka :)
Cóż więcej napisać mam...Że skóra mi złazi z pleców po helskim poparzeniu,sorry-opalaniu :)
Że cisza w domu,tylko kot od czasu o czasu położy się obok,domagając się pieszczot.
Nie pamiętam,kiedy ostatnio miałam tyle wewnętrznego wyciszenia.
Mogę pławić się w nim,jak w ciepłym lipcowym morzu.
Tymczasem zbieram się do kuchni,bo dżem podsmażony wczoraj dziś domaga się cukru i zamknięcia w słoiku.Lecę,trzymajcie się.
Chcecie jakąś nutkę? A proszę:
https://www.youtube.com/watch?v=bf1bHsbODzo


To pa!!!Niech moc będzie z Wami!

środa, 1 lipca 2015

Pierwszy dzień w nowej pracy.

Cóż powiem?otóż powiem,że strach ma wielkie oczy.Dwa tygodnie temu dowiedziałam się,że zdecydowano się przyjąć mnie do pracy.Do pracy, o którą nie przez przypadek aplikowałam.Ponieważ wyszłam z założenia,że nic nie tracę to postanowiłam mierzyć wysoko.Udało się! dziś podpisałam umowę:)
 A był to dobry dzień,ciężki,bo dość napięty,ale myślę,że warto było się starać.Współpracownicy oraz szefostwo przyjęli mnie bardzo miło,czuję sympatię i pozytywne nastawienie,a to bardzo dla mnie ważne.Mam nadzieję,że właśnie zaczyna się nowy etap w moim życiu,że uda mi się podołać wyzwaniom,że wszystko się ułoży :)
Zaczął się lipiec,pogoda piękna,aż chce się żyć!
I nawet poranne wstawanie nie jest aż tak bolesne,bo wiem,że robię to dla siebie,dla własnej satysfakcji oraz rozwoju.
Po za tym? tęsknie za maluszkiem.Dziś pierwszy sms od niego ,,hej mama kocham cię".Cieszę się z takich momentów,bo to utwierdza mnie w przekonaniu,że mam cudowne dzieci :) Wracając do poprzedniego posta,trochę mnie poniosło ,ale to wynikało po prostu z przemęczenia,z frustracji i z kryzysu w
danej chwili.Teraz jest spokojniej,jestem dumna z obu chłopców ,bo też mam ku temu powody.
Dzieci to duma każdego rodzica,nawet pomimo chwilowych załamań i nieporozumień.Dzisiaj patrzę na nie z dystansem,dziś patrzę z radością :)
Tobie Czytelniku życzę udanej nocy,ja pójdę spać z przeświadczeniem,że wszystko będzie ok i jutro będzie następny dobry,owocny dzień.
https://www.youtube.com/watch?v=CGyEd0aKWZE a dziś zapodaję taką nutkę na dobre sny...gorące sny;)

czwartek, 25 czerwca 2015

Puk puk...

     Jest tam kto?
 bo tu nikogo nie ma,moje jestestwo znika w obliczu głupoty innych...
     Kurcze,co to ma być?! Moi chłopcy z dnia na dzień durnieją,czy to z wielkiej radości wakacyjnej,czy z obecności drugiej babci? czy też to ich własna bezmyślność?
     Jeśli nie zejdę na zawał podczas ich dojrzewania i dorastania albo nie wyląduję w wariatkowie to będzie sukces....yyyyhy,tak uważam.Jeden prześciga drugiego w swej nieograniczonej durnocie!Jeden pieści się ze sobą udając nierozgarniętego trzylatka z chwilowymi brakami umiejętności radzenia sobie ze stresem,drugi natomiast zdaje się być dorosły,bo gimbazę opuścił i traci poczucie czasu zwłaszcza przed północą lub po...
Ale nic to,ostre cięcie i wszystko wróci do normy.Tak,wi-fi disabled,szlaban na wieczorne wyjścia i szybko odnajdzie swoje miejsce w szeregu.Drugi cieszy się z wyjazdu na obóz ,lecz jeszcze nie zdaje sobie sprawy z tego,co go czeka,hihi.Chłopcy rozpasali się ostatnimi czasy,mama podawała wszystko na tacy ...teraz zdziwienie ich ogarnie,gdy owa mama wróci do pracy i będą musieli nauczyć się samodzielności,przynajmniej w warunkach domowych...Życie wymaga od każdego człowieka drobnych poświęceń,również od dzieci.One nie są żadnymi królewiątkami,żeby mieć służbę i by ona w postaci matki rodzonej robiła wszystko za nie,o nie!Zaczynam się powoli buntować,zwłaszcza po takich dniach jak dzisiejszy...Młody dał mi w kość,sama nie wiem czy płakać czy śmiać się...raczej to pierwsze.Starszy za to nagiął wszystkie dotychczasowe normy...
Ale co nas nie zabije to nas wzmocni.Walcząc z głupawym zachowaniem chłopców wzmacniam swoją potrzebą wyjścia z tego szaleństwa,czyli po prostu wracam do pracy,czy im się to podoba czy nie,będą musieli dostosować się.Tralala.Dobranoc kotki i myszki Luśka już śpi na swoim miejscu czyli w moim łóżku...Czas i na mnie.

wtorek, 16 czerwca 2015

Dobre wiadomości,dobry czas.

Cieszę się,bo tego telefonu przestałam się już spodziewać,a tu masz ci los!!! Jaka miła niespodzianka :) wyrwana z marazmu mam nadzieję zacząć żyć :)
Nowe plany,nowa rola,nowe życie a właściwie odżycie :)Tego mi było trzeba,niestety nie wszyscy podzielają mój entuzjazm.Cóż,będę musiała trochę przeorganizować swoje życie,wszystko od nowa poukładać,ale kto da radę jak nie ja?!
Kto mnie zna,ten wie,że potrzebowałam tej zmiany od dłuższego czasu i właśnie teraz zanosi się na pozytywne zwroty akcji.
Pozytywnie nastawiona,nie złamię się,obiecuję to sobie solennie.
Miła nuta na dobranoc:
https://www.youtube.com/watch?v=Ww-sCKS-u7U

Wracam do siebie,do książki,do łóżka swego...Rano pobudka,trzeba się wprawiać do normalnego wstawania,hehe,a więc żegnam się z Tobą pełna sympatii  i pozytywnej energii.Z bieżących spraw jeszcze tylko tyle,że rower A. na powrót sprawny,mój po wczorajszej awarii  też,więc jeździmy,forma wraca,aż chce się żyć!
Pięknej pogody,przyjaznych ludzi i uśmiechu Ci życząc żegnam się harcerskim pozdrowieniem: CZUJ DUCH!