poniedziałek, 19 stycznia 2015

Najgorszy dzień w roku...


Dlaczego?
Bo taki był,a nawet wyczytałam w wiadomościach:
http://deser.pl/deser/1,111858,17277913,Dzis_jest_najgorszy_dzien_w_roku__Nie_wierzycie__Potwierdzaja.html
No to i dobrze,że już się skończył...godzina 01.22 dnia następnego:
Otworzyłam oczy 6.30,wstałam 6.45 i kawa już na mnie czekała.
Obudzenie młodzieży,śniadanie i lancz do szkoły,ubranie się(bez makeup'u) i wyjście z domu 7.50
Sklepik osiedlowy bo małemu skończyła się woda,potem szkoła,szybka szatnia i zakupy w nowym biedraczu (nie podoba mi się po remoncie,zrobili schody,które już dziś nie działały....).Z siatkami do domu i totalny zamuł nastąpił...Tak mnie trzymało gdzieś do jedenastej.Potem ogarnęłam mieszkanie,ale ręce opadają,gdy widzę ,że sprzątam,a nic nie widać...Prysznic i jazda po małego, apteka, rosman (żarcie dla kota) i znów do domu.Młody absorbujący wybitnie dzisiaj,ciągle domaga się uwagi,wszystko chce robić ze mną(mamo,zagraj ze mną w wyścigi!).No i znów zamuł,oglądając bajki z nim,lekko przycięłam komara...O  16.30 poszliśmy do fryzjera zapisać się na jutro i podejrzeć jak pani fryzjerka strzyże babcię Krysię.
Ponieważ cały dzień zamulałam,za sprzątanie łazienki wzięłam się około 19.10.Siedziałam tam do 22.30 po czym godzinę męczył mnie napad ocznej migreny(!).Po totalnym rozluźnieniu,które zaserwowałam sobie dwiema białymi tabletkami,powróciłam do łazienki,wyrzuciłam wiadro śmieci,jedną beznadziejną i niepraktyczną szafkę,nawet udało mi się liznąć okno i sprzątnąć na parapecie.Umyłam muszelki,trochę przemeblowałam i w połowie działań porządkowych zorientowałam się ,że wszyscy domownicy od dawna śpią i chyba pora też na mnie.Tymże sposobem nastąpił wtorek,mam nadzieję lepszy od tego feralnego poniedziałku.Kąpiel,banan na poprawę nastroju,i znów wracam do pisania.Może jeszcze umaluję sobie paznokcie?

Zmęczona,nabieram rozpędu i wskakuję do łóżka...Jutro będzie piękny dzień!
Na dobranoc dedykuję sobie nutkę:
https://www.youtube.com/watch?v=HFoZyXsHu4k

środa, 7 stycznia 2015

Szukam weny.

Pośród mgieł i śniegów,brnąc w ciemny zaułek-szukam weny...
Czy ona będzie wesoła czy smutna,biedna czy bogata-tęsknię za nią...
Czy będzie surowa czy też pobłażliwa dla moich wybryków,niech w końcu nadejdzie...

Gdy wreszcie ją spotkam-powiem jej,że długo czekałam.Tak,długo.
Tymczasem jutro też jest dzień,dobry jak każdy inny na to,by mrok rozjaśniła światłość a biały puch zapomnienia  przykrył smutek i zobojętnienie...
Tymczasem życząc dobrej nocy-znikam ,mając nadzieję,że jutro już słońce rozświetli mój horyzont.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Tu czy tam,latem czy zimą,uśmiech posyłam :)W tym Starym Roku z natłokiem noworocznych postanowień-wkraczam z uśmiechem w przyszłość :)




Bo czas nie bywa łaskawy,bo czasem tak bywa że choć bardzo czegoś pragniemy-jest inaczej.Jednak na przekór przeciwnościom-kroczę przed siebie.
Z tymi i innymi refleksjami-żegnam się ze Starym Rokiem...
Był dobry i zły,wesoły i smutny,czuły i srogi.Jednak mimo wszystko pełen wspomnień bogatych w emocje,szalony we wrażenia i fajerwerki-odchodzi.Chciałabym zachować w pamięci troszkę przeżyć,zapisać je w swoim życiu i wracać do nich w trudnych chwilach.Mam nadzieję,że to mi się uda,bo przecież cały czas to robię-mówiąc o tym,co mnie otacza i opowiadając o tym,czym żyję.
Podsumowując-nie jest nic ani tak białe ani tak czarne jakby się mogło wydawać.Bo w każdej części dobra jest odrobina zła a w każdym kawałku zła jest też trochę dobrego.Jak w filozofii Yin Yang-sztuka polega na znalezieniu równowagi.
I tejże równowagi życzę sobie,Tobie i Wam wszystkim(...)

sobota, 20 grudnia 2014

Zatańcz ze mną...

https://www.youtube.com/watch?v=Z6A-7njTl3c

Się porobiło....
Prezenty urodzinowe zaskoczyły mnie,nie przeczę.Jeden cholercia lepszy od drugiego.Zwłaszcza ten,który otrzymałam z pracy...To najlepszy dowód na to,że nie można się do niczego przywiązywać,bo może niespodziewanie okazać się ,że to przywiązanie jest nic nie warte...Ech.
Teraz wiele się zmieniło,ale ja chyba nie zmienię się.Moje emocje są tak samo silne jak pierwszego dnia.Tylko okoliczności się zmieniły.
Nie będę pisać co dzieje się u mnie.Bo wiadomo,święta.Czas inny niż codzienność.
Malowanie zeszło niestety na dalszy plan,jakieś czarno-białe szkice i tyle.
Dlaczego nie piszę? bo nie mogę,nie mam już chyba nic do powiedzenia,wszystko co mogłam powiedziałam.....czekam...Tyle.