poniedziałek, 20 maja 2013

Alergeny i reakcja A.,wypadek na naszych oczach i dzień do bani....

A. kaszle okropnie.Ubiegła noc przebiegła dość burzliwie,gdyż A. zanosił się kaszlem od zaśnięcia do przebudzenia.Nie wiedziałam co robić.Gdy rano wstaliśmy,pierwsze co, to zrobiłam mu inhalacje przez inhalator...Nie pomogło.Kolejnym krokiem było zarejestrowanie go do pediatry,co o dziwo udało się tego samego dnia i dość szybko.Pojechaliśmy.Wysiadając z tramwaju-traumatyczne przeżycie-wypadek.Na własne oczy,pierwszy raz (mam nadzieję,że ostatni)zobaczyłam,jak samochód wpada na ludzi.Dwie kobiety(babcia z wnuczką)przebiegały przez jezdnię na czerwonym świetle ....i auto jadące potrąciło obie panie.Gdy zwróciłam oczy w kierunku przejścia,usłyszałam głuchy huk i zobaczyłam jak dziewczyna uderzona przez samochód odbija się od maski z wielkim impetem i leci jak marionetka na jezdnię ...Szok!!!Pierwsza reakcja to szarpnęłam dziecko za rękę i odwróciłam go od tego widoku(nie wiedziałam,czy ona w ogóle przeżyła)i od razu zadzwoniłam na 112.Wezwałam pogotowie oraz policję....Kierowca nie zbiegł z miejsca wypadku,gwałtownie hamując wyskoczył z auta i również chwycił za telefon,doskoczył do obu kobiet i ocenił sytuację.Długo czekaliśmy na pogotowie,ponad 10 minut:(  Babcia  dość szybko wstała i otrzepała się,natomiast dziewczyna leżała nieruchomo...miała otwarte oczy,wyraz bólu na twarzy i łzy w oczach...)Bardzo było mi jej żal,a babcię najchętniej udusiłabym,bo po jaką cholerę tak się jej spieszyło???
Gdy nadjechali ratownicy,założyli jej kołnierz ortopedyczny i podłożyli pod nią deskę ratunkową,z której przełożyli ją na nosze i do karetki......Dziewczyna płakała...Cała sytuacja wstrząsnęła mną,ale i A.kurczowo trzymał moją rękę,bo zobaczył co może się stać przez nieuwagę i brak wyobraźni.....
Myślę,że będzie to długo pamiętał,ja też..
.Gdy sytuacja wyglądała na już opanowaną,poszliśmy dość zdenerwowani oboje do lekarza.Pani doktor uważnie osłuchała mojego Kleksa i powiedziała,że nawdychał się alergenów na wczorajszym spacerze i oto jest efekt:( na szczęście osłuchowo ,,czysty".Dostaliśmy syrop przeciwkaszlowy,skierowanie do laryngologa przy okazji by zbadać trzeci migdał,no i wróciliśmy do domu...Po takich przeżyciach nie miałam dziś najlepszego nastroju.......usiłowałam trochę zapomnieć,biorąc się za porządki w domu....popołudniowa burza dopełniła marsowego nastroju......Tyle...

2 komentarze:

  1. Oby jak najmniej takich dni a najlepiej wcale,tego Ci życzę Agatko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaskółeczko,nie mogę się otrząsnąć...Dzięki za troskę.

      Usuń