środa, 10 kwietnia 2013

Drabiny,prysznice i worki z mąką:)))...

...czyli intensywnie,pozytywnie,optymistycznie.Tak minął dzień.Najpierw praca na etacie,potem praca u podstaw,czyli walka z porządkiem w domu,hehe.Zakup drabiny,która ma ułatwić dostęp do okien,które mam w planie umyć wreszcie.Słońce świeci,gdy wracam do domu przed zachodem -nie mogę patrzeć na te zasyfione szyby:( Czy zrobię to osobiście,czy też zaprzęgnę do tego domowników-jeszcze nie wiem,ale wymyślę jako koordynator generalny:)))Tym bardziej,że mam środki a nawet narzędzia do tego celu zakupione. W sobotę okna muszą lśnić,nie ma to tamto.
Kupiłam nawet ziemię do kwiatów-po pierwsze wiosna i należy kwiatki przesadzić ,po drugie-moje darowane bonsai( z okazji parapetówy od mojej przyjaciółki )opadło całkowicie z liści.Chyba taki bunt z powodu zbyt długo nadchodzącej wiosny.Teraz zrobię mu prezent i podaruję nową ziemię,puszcza pączki więc chyba odżyje?Więc plan na weekend-zrobić porządek z kwiatami.Może także moje zwariowane grudniaki, które w tym roku o dziwo -nie kwitły zimą,odwdzięczą się pięknymi kwiatami w następnym sezonie?Zamioculkasy zwane potocznie pieniążkami  też trzeba przesadzić do większych doniczek,rozsadzić yukki i rozszczepić bluszcze.Co jeszcze?Przydałyby się jakieś rośliny na balkon,może skoczę na giełdę i coś kupię,jakieś badylki.Bo ja lubię kwiaty,zwłaszcza gdy daję im serce i one się odwdzięczają kwieciem:)Bonsai zaskoczyło mnie gdy zrzuciło wszystkie liście,ale może metodą prób i błędów nauczę się wreszcie odpowiednio o nie dbać.
Słońce dziś spowodowało ,że miło było połazić po dworze,aż chce się żyć!!!Od razu lepiej,przyjemniej,cieplej na sercu:)
Ze śmiesznych rzeczy dzisiaj-gdy byliśmy z A.w Leroy Merlin czy memle-memle jak kto woli,on zaczął biegać jak dziki.Najpierw naciągnął na samochodzik za dwa złote,w którym zostawił czapkę z wrażenia,potem jak zobaczył ten wielki plac zabaw (w jego mniemaniu) szalał po sklepie jak nakręcony.Pojechaliśmy po drabinę docelowo,w rezultacie A. wszystkie fizycznie przetestował,na które dał radę wejść sam,chciał siadać na zamontowane na ekspozycji kibelki,właził na półki na tych niższych regałach powodując mój zawał serca za każdym razem,gdy miałam w wyobraźni niebezpieczeństwo spadającego na głowę mu czegoś tam z wysoka.Doprowadzał mnie do szewskiej pasji,gdyż najbardziej na świecie obawiam się wyrządzonej krzywdy moim dzieciom,a on zupełnie bezstresowo latał pomiędzy alejkami,robiąc sobie najfajniejszą zabawę...uf,spuścić dziecko ze smyczy,coś niesamowitego,Skąd on ma tyle energii???Moje oczy dookoła głowy śledzące każdy ruch A.-to trudniejsze niż moja nowa praca.Okiełznać żywe jak srebro dziecko-to wymaga nie lada wyczynu:)Na szczęście A. się wybawił i teraz śpi jak anioł.Hehe,trzeba częściej zabierać go do takich sklepów,to lepsze niż placyk zabaw jakiś tam.Mało tego,gdy byliśmy już z drabiną przy kasie on wlazł  do wózka innych klientów,pełen poczucia bezpieczeństwa lub nieświadom czyhających zagrożeń i tak sobie siedział...Został tym samym zaproponowany im jako zakup gratisowy:)Nawet pani kasjer się śmiała.
To była opowiastka z serii-czego to dzieci nie wymyślą,zwłaszcza tak rozwinięte jak nasz A.Dobrze,że nie wzięliśmy M. bo ten to by na pewno się zgubił albo stanął na środku i powiedział,że jak nie dostanie kanapki to się nie ruszy z miejsca:)Wróciliśmy do domu dość późno,ale na szczęście ominęło mnie pieczenie jakiegoś ciasta pomarańczowo-migdałowego,bo okazało się ,że A. zapomniał kupić jaja.Dobrze,bo nic mi się już nie chce...Zapłaciłam rachunek za internet,wysłałam służbowego maila i teraz z czystym sumieniem i brudnymi nogami mogę iść spać:)))Hehe,żarcik,zaraz idę pod prysznic,zmyć z siebie pył i brud o raz resztki make-upu w kolorze red.Życzę dobrej nocki(też bym sobie pospała do dziewiątej!)ale jutro pobudka 6.30 i moja ulubiona praca:)Z ulubioną ekipą;)))Tym pozytywnym akcentem kończę na dziś.PA!!!


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Na lepszy sen:)

https://www.youtube.com/watch?v=U82GludosnQ&list=RD02zOoV5Z_flmM
Może banalne,ale lubię ten utwór.

Porządki na biurku,bałagan w głowie i cała reszta...

Trudny dzień,tym bardziej,że noc zarwana.Dlaczego?Z nerwów chyba.Z przejęcia,strachu i ogólnie nie wiadomo z jakich irracjonalnych przyczyn.W pracy dzień aktywny,nie tak miał wyglądać,ale bilans ogólny chyba na plus.Tak mi się zdaje.Choć moje osobiste wrażenia nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością,to wydaje mi się,że nie zostałam znokautowana,choć było blisko.Oczekiwania innych względem mnie mogą się różnić od tego,czego sama od siebie oczekuję.Jednak wiem ,że muszę dać radę,choćby świat się walił,palił.No i znowu stres,bo jutro mam zaplanowanych kilka rzeczy,które muszę wykonać.Czy to się uda?No,zobaczymy.
Ty myślisz,że ja silna jestem,ale to tylko pozory...W środku okruszek mały,bezbronny,stęskniony czułości i delikatności.Ale cóż to,trzeba być twardym a nie miękkim:)Uzbroić się w uśmiech i nim porażać ludzi,jeszcze pewność siebie i asertywność,no i co jeszcze?Ty może to zauważyłeś we mnie,a ja nie wiem,jak to nazwać...Ok,będę silna,dla siebie i dla (...).
Porządki zaczęłam od swojego biurka,czyli czegoś czego nie mogłam osiągnąć od kilku tygodni.Teraz widać kolor blatu,jest ład i estetyka.O to chodzi?No dobra,będę systematyczna.Tak sobie powtarzam jak mantrę.Teraz jeszcze to postanowienie przenieść na płaszczyznę zawodową,to może będzie sukces.Ech.Jaka ja przerażona jestem,tym,co mnie czeka.Ale czytam tą magiczną książkę co podobno ma zmienić moje życie nie do poznania:)hehe,może choć ociupinkę?Teraz muszę się wziąć w garść i wyspać,bo Zombie to nie jest moja prawdziwa twarz;)Lecę więc...do jutra,pa

niedziela, 7 kwietnia 2013

Morze i my,może i Ty?

Czy widziałeś moje zdjęcia z łabędziem?Piękny,prawda?Mam jakiś sentyment do łabędzi.Dlaczego?bo one są piękne,to banalne chyba,więc może dlatego,że przypominają mi o monogamii?Każdy by tak chciał,nie każdemu jest to dane.Piszę do Ciebie,czytelniku,jakoś tak łatwiej jest mi zwracać się do Ciebie  osobowo:)Chciałabym po imieniu,ale czy znam Twe imię...?

,,Mówisz,że na wszystko jest w życiu czas.Upadki i wzloty.Czuję że choć różni się dziś Twój świat coś jednak nas łączy..."https://www.youtube.com/watch?v=zOoV5Z_flmM
Dzień pozytywny,spotkanie z przyjaciółką,spacer nad morzem,po lesie...fajnie było pogadać,dzieci wyhasały się,pies wybiegał,same pozytywy.No i słońce!!!Nareszcie,choć jeszcze chłodny powiew wiatru,co widać na zdjęciach z moją rozwichrzoną grzywą;)Ale promyki miło lizały moją twarz,to coś czego brakowało wiele miesięcy.Może wreszcie zacznie się wiosna?Rozmowa z moją przyjaciółką o wszystkim i o niczym ,na luzie ,bez facetów, dodała wigoru:)Poranna rozmowa przy kawie z moją ulubioną malarką też była miłym akcentem tego dnia.Pani B. powiedziała,że w moim ostatnim autoportrecie widać ,że jestem spokojna i pozytywnie nastawiona.To mnie ucieszyło.Bo wszyscy widzą tylko,że się postarzam,ale to nie o to chodzi w auto,by pokazywać zewnętrzność ale...wnętrze.A tam jestem właśnie taka.Spokojna,choć targają mną burze uczuć i pozytywna,choć  czasem krzykliwa i zołza;)Taka jestem,tak się widzę i cieszy mnie gdy ktoś to potrafi dostrzec.Wieczorna natomiast rozmowa ze znajomą również artystką podniosła moją samoocenę jeśli chodzi o cechy zewnętrzne:)bo podobno mam ładne oczy?szparki,gdy się śmieję,ale gdy patrzę na Ciebie są szeroko otwarte i można w nie zajrzeć głęboko...Ty wiesz,prawda?Tyle o mnie.Teraz czas wymyślić coś konstruktywnego na jutrzejszy dzień.To będzie chrzest bojowy,mam nadzieję,że przeżyję.Jeśli jutro nic nie napiszę,to znaczy ,że mnie znokautowano.Tymczasem pora na sen...https://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&v=WFVMDZjnePw&NR=1

Wiosennie czyli skarby moje i ja.....