Bo to ponadzmysłowe jest.Coś się dzieje,czego nazwać nie umiemy,nawet nie próbujemy,bo nie możemy tego pojąć rozumem.Widać to czasem tylko w oczach,gestach,słychać w milczeniu.Tak się dzieje,gdy spotyka nas coś po raz pierwszy.Coś co stać się musi,coś co jest nieuniknione.I wtedy lawina odczuć spływa na nas jak kaskada róż,lub jak deszcz meteorytów.Czasem boli ,a czasem sprawia ogromną przyjemność. A czasami jest tak dziwne,że nie umiemy tego określić słowami.Po prostu się dzieje i koniec.To ŻYCIE jest,wiesz?Ostatnio moje ulubione powiedzonko.....
Bo ono zaskakuje,jest nie do przewidzenia,nie do zaplanowania,nie do odgadnięcia.Bawi się nami,rękami Boga jak aktor marionetką steruje nami jak chce.A my nie mamy na to wpływu.Możemy się poddać,żyć w zgodzie z naturą i to jest najlepsze rozwiązanie.Bo nie można niczego być pewnym.Nawet tego,że nastąpi jutro.Bo jutra może nie być.Wczoraj wykonałam pewne psychologiczne zadanie,mające na celu pogodzenie się z czymś co już się wydarzyło i czego nie mogłam zaakceptować.Dziś już akceptuję to. Rach ciach i po krzyku.Nie bolało aż tak.Psychologicznie rzecz ujmując,należy pogodzić się z tym,co się zastanie tu i teraz.Bo jest jak jest i tak ma być.Czy to jest dobre,czy to jest złe,jest właśnie takie,jakie ma być.
Lecz nie zrozum mnie źle,mój Słuchaczu,nie namawiam do poddania się bez walki!Trzeba walczyć,ależ oczywiście.Ale nie z każdym i nie ze wszystkim.Trzeba walczyć o siebie,o swoje przekonania,ideały,o swoje priorytety,ambicje,ale nie staraj się zmieniać świata i ludzi.Bo nie zbawisz świata swoim :Chcę!Więc nie rób tego.Pogódź się z tym,co tu zastałeś,zaakceptuj to jakim jest i nazwij swoje odczucia.To ważne.Dla takiej osoby jak ja,chyba trochę nadwrażliwej,uczuciowej,ważne jest samopoczucie i nastrój.Aby je odpowiednio odczytywać i nazywać.Staram się wciąż tego nauczyć,nazywać jasno co siedzi w mojej głowie,a gdy coś mnie boli,nie wstydzić się do tego przyznać.
Dziś na przykład odbyłam trudną rozmowę z kimś,kogo cenię i szanuję.To była trudna rozmowa,bo poruszała temat dotyczący mnie osobiście i musiałam nazwać swe odczucia.Chyba pierwszy raz zdobyłam się na głośne nazwanie czegoś,co tłumiłam długo...Nie wchodząc w szczegóły,mój nastrój stał się po tym dialogu refleksyjny,skłonny do głębszych przemyśleń. I tak oto powstaje ten post......
Na domiar tego wszystkiego powiem,że dziś nastąpiła kontynuacja tego,co rozpoczęłam wczoraj,czyli ciąg dalszy mojej pisanej opowieści.Czy będzie ciekawa?nie wiem,na pewno dość intymna,na pewno poruszająca ważne dla mnie kwestie,na pewno mówiąca o cudach,które się zdarzają.W życiu.
Bo cuda się dzieją,wierz mi,małe,niekiedy większe,ale dotykają nas i spuszczają na nas deszcze nadziei,dobrych uczuć,prowokują do pozytywnych zmian.No i prowokują do tych zmian oraz chęci ich wprowadzenia w czyn.Uch,dość na dziś.
Jak widzisz,nie nudzę się.Potrafię znaleźć sobie zajęcie konstruktywne,budujące dla mojej duszy i dla mojego ciała też:)Po powrocie z pracy wciągnęłam nosem ostatnią miseczkę flaczków a'la Iwonka w wykonaniu Agaty.
Na dobry sen nutka:
https://www.youtube.com/watch?v=2oHmH2gYKG0
Wiem,że słucham wciąż tych samych płyt,tych samych tekstów,ale cóż,lubię to:))))
To Twój dostęp do Świata Marzeń,Wyobraźni. -Spełnia estetyczną potrzebę wyrażenia się -Pomaga stać się zauważalnym -Daje Ci szansę wyjść przed szereg
Martwa natura.
piątek, 7 lutego 2014
czwartek, 6 lutego 2014
Nie pisać mam???no to ja na przekór,BĘDĘ...o!!!
Bo niby mi się nudzi?no bo to w pewnym sensie prawda.Nie lubię siedzieć bezczynnie,nie lubię nie robić czegoś twórczego,nie lubię zamulać bez sensu...Tak,nudziło mi się dziś,przyznaję.Że mam niby brać książkę do ręki?ok,jutro nie omieszkam...
W domu dziś kuchenne rewolucje.Pierwszy raz przyrządzałam flaczki ,,a'la Iwonka."Wyszły wyśmienite!Właśnie zjadłam michę po powrocie z pracy-głodna jak wilk.Smakowało.Jestem mistrzynią,czegokolwiek się nie tknę;)haha,skromną na dodatek.
Co poza tym?nic ciekawego....zaczęłam pisać...coś na wzór opowiadania...z tychże właśnie nudów.Wzięłam pisadło do ręki i nabazgrałam pierwszą stronkę.C.d.n. jutro...jeśli znów będę się nudzić.A potem?... wydam,w jakimś wydawnictwie ze swoimi ilustracjami:) hmn,pomarzyć dobra rzecz...Ale,że lubię pisać, sprawia mi to niekrytą przyjemność,wszystko jest możliwe.Znasz mnie więc wiesz,że od jednego pomysłu do realizacji to u mnie nie jest długa droga,czasami wystarczy jeden impuls i już działam.A tak,właśnie tak zrobię.Mam pomysł i to jest najważniejsze.Może niezbyt wiele się dzieje,ale muszę jakoś ubarwiać sobie życie,gdy ono wydaję być nudne.To dzięki bogatemu wnętrzu i kreatywności udaje mi się pokonywać przeszkody i kłody pod nogami,jakie rzuca mi los.Na razie daję radę.Tych przeszkód nie było aż tak strasznie dużo,nie narzekam w sumie,bo suma suma rum z wielu negatywnych emocji już się oczyściłam siłą własnej osobowości i pracy nad nią.Można powiedzieć katharsis.Jeszcze tylko rozliczenie się z teraźniejszością pozostaje,ale to kwestia już inna.Na inną opowieść,może na opowiadanie,które się pisać zaczęło?to tylko kwestia czasu...i cierpliwości:)
Na dzisiejszy wieczór coś lirycznego:
https://www.youtube.com/watch?v=PIksbyVq5jA
W domu dziś kuchenne rewolucje.Pierwszy raz przyrządzałam flaczki ,,a'la Iwonka."Wyszły wyśmienite!Właśnie zjadłam michę po powrocie z pracy-głodna jak wilk.Smakowało.Jestem mistrzynią,czegokolwiek się nie tknę;)haha,skromną na dodatek.
Co poza tym?nic ciekawego....zaczęłam pisać...coś na wzór opowiadania...z tychże właśnie nudów.Wzięłam pisadło do ręki i nabazgrałam pierwszą stronkę.C.d.n. jutro...jeśli znów będę się nudzić.A potem?... wydam,w jakimś wydawnictwie ze swoimi ilustracjami:) hmn,pomarzyć dobra rzecz...Ale,że lubię pisać, sprawia mi to niekrytą przyjemność,wszystko jest możliwe.Znasz mnie więc wiesz,że od jednego pomysłu do realizacji to u mnie nie jest długa droga,czasami wystarczy jeden impuls i już działam.A tak,właśnie tak zrobię.Mam pomysł i to jest najważniejsze.Może niezbyt wiele się dzieje,ale muszę jakoś ubarwiać sobie życie,gdy ono wydaję być nudne.To dzięki bogatemu wnętrzu i kreatywności udaje mi się pokonywać przeszkody i kłody pod nogami,jakie rzuca mi los.Na razie daję radę.Tych przeszkód nie było aż tak strasznie dużo,nie narzekam w sumie,bo suma suma rum z wielu negatywnych emocji już się oczyściłam siłą własnej osobowości i pracy nad nią.Można powiedzieć katharsis.Jeszcze tylko rozliczenie się z teraźniejszością pozostaje,ale to kwestia już inna.Na inną opowieść,może na opowiadanie,które się pisać zaczęło?to tylko kwestia czasu...i cierpliwości:)
Na dzisiejszy wieczór coś lirycznego:
https://www.youtube.com/watch?v=PIksbyVq5jA
Czasem trzeba być twardym,by osiągnąć upragniony cel czyli o asertywności i paru wątkach innego rodzaju.
Bo jakoś tak mnie dziś tknęło-postawić się.Znaczy być ASERTYWNĄ.Jak nie to nie i koniec.Trudna rozmowa miała się już zakończyć w nieprzyjemny sposób,ale...sprawy nabrały innego kształtu i wszystko ułożyło się dobrze.Tak,czasem tak bywa,czasem trzeba być nieustępliwym.
Dzień imienin minął dość intensywnie,ale też bez większych zawirowań.Stabilnie,normalnie,trochę na przekór przez co poniektórych ale to wszystko do przeżycia.Nie dam się!O nie!
Kolega z pracy zapytał mnie dziś ,dlaczego wykończyłam swojego terapeutę.Ha,dobre pytanie.Nie zastanawiałam się nad tym,dlaczego,po prostu to przyjęłam bez walki.Może powinnam do niego wrócić?muszę to przemyśleć.A więc czytacie mój blog:)))to fajnie,miło mi z tego powodu,bo znaczy,że nie jest u mnie nudno:)Nie jest....?Czy aby na pewno,hi hi?Staram się zawsze wymyślić coś interesującego,choć trudno to niekiedy wyłuskać z szarej rzeczywistości...ale są zdarzenia,które czasem natchną mnie do przemyśleń i dają pole do popisu mojej wybujałej wyobraźni :D To przecież tylko ZABAWA,prawda ? Zabawa ,przyjemność czerpana z chwil, momenty.A może nie tylko...może to wszystko to coś więcej,może to ma pewien sens,może toczy się jakaś opowieść,może układa się czyjaś historia?odpowiedź mieści się w w tytule bloga,dla wtajemniczonych:)
Obraz zaakceptowany,ciasto zjedzone,dzieci śpią,wieczór u I. zaliczony,moja asertywność uwieczniona na zdjęciu,czyli wszystko gra.Plan na jutro w miarę uporządkowany,wynik więc pozytywny.Nie był to ani troszkę stracony dzień.Wprawdzie mogło się zadziać coś niespodziewanie innego,ale z zasady nie liczę na cuda samoistne,więc(nadużywam słowa WIĘC) wszystko w porządku:)
Nie chcę mi się spać,ale wypadałoby...Czytałam dziś poezję i natknęłam się na piękny wiersz Leśmiana,z racji tego pozwolę sobie zacytować przed zaśnięciem,dla Ciebie Mój Czytelniku.To dobry czas na poezję....
Leśmian Bolesław
Dzień imienin minął dość intensywnie,ale też bez większych zawirowań.Stabilnie,normalnie,trochę na przekór przez co poniektórych ale to wszystko do przeżycia.Nie dam się!O nie!
Kolega z pracy zapytał mnie dziś ,dlaczego wykończyłam swojego terapeutę.Ha,dobre pytanie.Nie zastanawiałam się nad tym,dlaczego,po prostu to przyjęłam bez walki.Może powinnam do niego wrócić?muszę to przemyśleć.A więc czytacie mój blog:)))to fajnie,miło mi z tego powodu,bo znaczy,że nie jest u mnie nudno:)Nie jest....?Czy aby na pewno,hi hi?Staram się zawsze wymyślić coś interesującego,choć trudno to niekiedy wyłuskać z szarej rzeczywistości...ale są zdarzenia,które czasem natchną mnie do przemyśleń i dają pole do popisu mojej wybujałej wyobraźni :D To przecież tylko ZABAWA,prawda ? Zabawa ,przyjemność czerpana z chwil, momenty.A może nie tylko...może to wszystko to coś więcej,może to ma pewien sens,może toczy się jakaś opowieść,może układa się czyjaś historia?odpowiedź mieści się w w tytule bloga,dla wtajemniczonych:)
Obraz zaakceptowany,ciasto zjedzone,dzieci śpią,wieczór u I. zaliczony,moja asertywność uwieczniona na zdjęciu,czyli wszystko gra.Plan na jutro w miarę uporządkowany,wynik więc pozytywny.Nie był to ani troszkę stracony dzień.Wprawdzie mogło się zadziać coś niespodziewanie innego,ale z zasady nie liczę na cuda samoistne,więc(nadużywam słowa WIĘC) wszystko w porządku:)
Nie chcę mi się spać,ale wypadałoby...Czytałam dziś poezję i natknęłam się na piękny wiersz Leśmiana,z racji tego pozwolę sobie zacytować przed zaśnięciem,dla Ciebie Mój Czytelniku.To dobry czas na poezję....
Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz,
Ale w innym sadzie, w innym lesie -
Może by inaczej zaszumiał nam las
Wydłużony mgłami na bezkresie....
Może innych kwiatów wśród zieleni bruzd
Jęłyby się dłonie dreszczem czynne -
Może by upadły z niedomyślnych ust
Jakieś inne słowa - jakieś inne...
Może by i słońce zniewoliło nas
Do spłynięcia duchem w róż kaskadzie,
Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz,
Ale w innym lesie, w innym sadzie...
|
środa, 5 lutego 2014
Dziś są moje imieniny:)
- ,,W dzień Agaty, jeśli słonko przez okienko zajrzy do chaty, to wiosenka na świat pogląda zza zimowej kraty."
Stwarza pozory groźnej, wybuchowej i nieustępliwej. Strach się do niej zbliżyć, jak do odbezpieczonego granatu! To choleryczka, nie licząca się ze słowami, ale o wielkim sercu. I ten temperament dosłownie zagłusza pozostałe cechy charakteru.https://www.youtube.com/watch?v=r_ADtyQqTSc
Sprawia wrażenie kłębka nerwów o mniej czy bardziej kontrolowanych reakcjach. Czy można mówić o łagodności granatu? Albo zdąży się uciec, albo wyleci w powietrze. W rzeczywistości jej porywczość i zapalczywość są pozorne i szybko mijają. Staje się nagle osobą bardzo wrażliwą na krzywdę innych, chętną do pomocy i pociechy.
Drzemie w niej wielka miłość bliźniego, która nieraz przybiera przesadną formę, ale daje jej prawdziwe bogactwo psychiczne. Nie jest tak silna, jak mogłaby się wydawać. Gdy minie zaskoczenie jej agresywnością, okazuje się, że można ją skłonić do wielu rzeczy. Za to życie zawodowe jest dla niej ringiem, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone! Uwielbia wszystko, co piękne i bogate. Nie znosi regularnej pracy w określonych godzinach. Koniecznie chce osiągnąć sukces, i to szybko! Nadmierna pobudliwość nieraz pozbawia ją zdrowego rozsądku, który pozwoliłby uniknąć wielu pomyłek. Gdy wreszcie opuszczą ją emocje, staje się malutką, słabą kobietką, spragnioną miłości i wzajemności.
Jest zdolna do kochania, a mimo to zaborcza, chce we wszystkim być pierwsza, posiąść ciało i duszę, nieraz także majątek. Lubi mieć stałego partnera, któremu będzie bezkarnie ciosać kołki na głowie, ale potrafi też stokrotnie to wynagrodzić. To namiętna kobieta, która pragnie brać i odrzucać, posiadać i oddawać się w posiadanie – nawet szatanowi! Gdy ktoś chce koniecznie prowadzić zwariowane, ale pasjonujące życie, powinien ją jak najszybciej poślubić, a będzie miał, czego sam chciał!
Ma też twórczy umysł i znaczne nieraz zdolności artystyczne, cechują ją takt i dyplomacja. Jej analityczna inteligencja, gubi ją jednak w szczegółach i przez to często bywa niesprawiedliwa. Ma bardzo rozwiniętą pamięć słuchową i nadmiernie rozbudzoną ciekawość. Prawdziwa pokerzystka, w każdej chwili zdolna do nawet największego blefu. Nadmiernie towarzyska, prowadzi nieuporządkowane życie skierowane ku spełnieniu najbardziej zwariowanych zachcianek.
Ma duże poczucie humoru, którym zjednuje sobie wielu przyjaciół. Nieco chwiejna moralność dodaje jej tylko uroku! Chciałoby się ją zganić, ale kończy się tylko na śmiechu! Zdrowia można jej tylko pozazdrościć. Zadowolenie przynosi jej każde zajęcie, w którym szybko można osiągnąć sukces. Musi mieć jednak swobodę działania, możliwość improwizacji i dużo ruchu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)