Witam wieczorową porą.Święta zbliżają się wielkimi krokami.Co u mnie słychać?Ogólnie paniczny lęk,że nie zdążę posiać rzeżuchy,że barana nie upiekę,że jaj nie ufarbuję na czas.Jedyne co dziś zrobiłam,to...już wysiałam rzeżuchę ,rzodkiewki i kiełki:))))Przed sekundą,żeby nie zapomnieć:)
Okien myć nie będę,chyba,że wybiórczo lub oględnie...pewnie nie,bo w święta ma padać śnieg.:(Babkę już mam,upieczoną przez naszą panią cukierniczkę(ach,moje lenistwo!),bigos wykonany przez męża,ugotuję żur z kiełbaską i jajami,no i troszkę ogarnę dom,co by się nie potykać:D No i będą święta:)))Pójdziemy poświęcić jajeczka z Kleksem,podzielimy się nimi na znak zgody i pojednania(!) a później będziemy się byczyć Hehe,Lub wypoczywać aktywnie,jeśli pogoda dopisze.Morza dzieci nie widziały jeszcze w tym roku...A trzeba będzie się ruszyć,coby nie powiedzieć po świętach:znowu nie poszło w cycki:))))
Tyle z nastroju przedświątecznego:)W pracy cisza,spokój,nic się nie dzieje.No,z wyłączeniem tego,że siwy dym:)))Dziewczyny dają mi sygnały,że przemęczona jestem(CZYM?????przecież nic nie robię?????) bo zapominam,bo się motam,bo zakręcona.Ale co tam,po świętach wszystko wróci do normy,mam nadzieję.Tęsknię do mojego malowania,ale już niedługo,bo kroi się nowy obraz.Na razie to tajemnica,ale myślę,że niebawem rozpocznę pracę nad nim.Jeszcze tylko kwestia naciągnięcia płótna i szkicu na podobraziu i ...maluję!!!
Aha,nie dostałam sygnału od Was,co myślicie o ostatnim obrazie?Czy wschód słońca nad orłowskim molem przypadł Wam do gustu?Jeśli tak,dajcie znać.No i czy moje wpisy kogokolwiek interesują?Bo ja tak piszę,piszę i wywnętrzam się,sądząc po ilości wejść na blog wnioskuję,że ktoś to czyta,ale szczerze?Brakuje mi odzewu.....Waszego.Bo to dla Was.Dla Ciebie i dla Ciebie też:))))
Spokojnych Świąt i wiosny w sercu życzę wszystkim odwiedzającym,zwłaszcza moim przyjaciołom oraz zwolennikom mojego malowania:)Cieszmy się sobą nawzajem,kochajmy się moi mili,bo życie jest za krótkie by się gryźć i przejmować pierdołami:)Dobrej nocy....ja zmykam,jutro też jest dzień:)
To Twój dostęp do Świata Marzeń,Wyobraźni. -Spełnia estetyczną potrzebę wyrażenia się -Pomaga stać się zauważalnym -Daje Ci szansę wyjść przed szereg
Martwa natura.
czwartek, 28 marca 2013
środa, 27 marca 2013
Drugi dzień bez trucizny....!
http://www.youtube.com/watch?v=7O03r6kVdCc
Tak sobie dziś myślę,że takie postanowienie o rzuceniu palenia to jest prosta rzecz.Nic nie kosztuje,można dzięki niemu się wzbogacić ,być zdrowszym i nie zatruwać ludzi dookoła.He,wzmacniam się pozytywnie,gdyż muszę sama sobie poradzić z tym podłym nałogiem.Mam nadzieję,że dam radę.Inaczej smakuje ranna kawa bez papierosa,inaczej się oddycha,no i jest to poczucie wolności,które tak kocham:)Pozdrawiam o poranku i życzę wspaniałego dnia.Może ktoś postanowi rzucić ze mną razem?
Tak sobie dziś myślę,że takie postanowienie o rzuceniu palenia to jest prosta rzecz.Nic nie kosztuje,można dzięki niemu się wzbogacić ,być zdrowszym i nie zatruwać ludzi dookoła.He,wzmacniam się pozytywnie,gdyż muszę sama sobie poradzić z tym podłym nałogiem.Mam nadzieję,że dam radę.Inaczej smakuje ranna kawa bez papierosa,inaczej się oddycha,no i jest to poczucie wolności,które tak kocham:)Pozdrawiam o poranku i życzę wspaniałego dnia.Może ktoś postanowi rzucić ze mną razem?
wtorek, 26 marca 2013
Mleczna czekolada i fryzura na Kopernika,czyli jak to dzieci mają w nosie nasze argumenty...
Maciej się wkurzył bo babcia obcięła mu długo zapuszczane włosy na ....Kopernika.:)
Fryzura obciachowa,ale tyle razy prosiłam,by wiązał je w kitkę,lub nosił opaskę.Teraz wygląda jak muzyk rockowy z lat 80-tych,gdy babcia dorwała go w swoje szpony.Trudno,sam sobie winien...
Ja poprawiam nastrój czekoladą.Tak,czasem trzeba odstawić na bok dietę i sprawić sobie małą przyjemność:)Podnosi się poziom endorfin chyba,czyli hormonów szczęścia.Trzeba sobie pomóc samej,gdy nikt nie rozumie,nie docenia,nie kocha.Ale serio,czekolada na lepsze samopoczucie,mam jeszcze ochotę na miły wieczór pod kocykiem z kubkiem gorącej herbaty,przy dobrej lekturze i miłej muzyce.
...No bo ja dziś... rzuciłam palenie.Jestem nerwowa,wściekła i wybuchowa.Wiem,że trzeba się troszkę przemęczyć,ale efekt będzie pozytywny.Dla siebie ,dla dzieci i dla innych,którym to przeszkadza,co jest oczywiście uzasadnione,że przeszkadza,bo to smród i fetor.No i nie zdrowe.No i kosztowne.No i jeszcze szkodzi innym,biernym palaczom.Wstyd by kobieta ,istota delikatna i łagodna-śmierdziała papierosami.Mam ten kompleks śmierdzącego oddechu od długiego już czasu i dziś po raz któryś z kolei-rzucam to świństwo.Definitywnie,mam nadzieję!W zeszłym roku na wiosnę rzuciłam na trzy miesiące i zaraziłam tą decyzją mamę i babcię.Obie nie paliły..do czasu,aż mój mąż się pojawił na horyzoncie-palacz zatwardziały.Dziś obwieściłam mu ,że w żadnym wypadku nie ma przy mnie pojawiać się w trakcie palenia i jak na razie wychodzi.Zobaczymy,jak długo on wytrzyma,a jak długo ja przy nim...Bo to moja słabość...ale cóż,chyba dojrzałość polega na tym,by zwalczać swoje słabe strony,lub się z nimi pogodzić.Nie pogodzę się ze swoim nałogiem,więc zostaje mi tylko ...walczyć.Może tym razem uda mi się wygrać.
Co jeszcze nowego?Prócz tego,że trwa Wielki Tydzień w Kościele Katolickim,do którego chcąc nie chcąc należymy.Co się robi w tym czasie?A no chyba trzeba się zastanowić nad sobą.Trochę przemyśleć,pojednać się z wrogami,zbliżyć się do przyjaciół.Od cioci Wikipedii:Poniedziałek, wtorek i środa Wielkiego Tygodnia są dniami w sposób szczególny poświęconymi pojednaniu. Był to też czas wielkich porządków, przyozdabiania domów, które jednak należało zakończyć najpóźniej we wtorek.Tyle z ideologicznej teorii a w praktyce?Nic nie zrobiłam jeszcze...Nie tknięty dom,zero klimatu,czy mi się włączy kontrolka?Zobaczymy.Tymczasem muszę uspokoić skołatane nerwy,położyć się wcześniej spać i pozytywnie się nastawić do tych nadchodzących dni.Może trzeba wrzucić na luz,zdystansować się do pewnych rzeczy i poddać rozwojowi wypadków.Tak.Wyluzować.Co ma być to będzie a czas jest najlepszym sposobem na rozwiązanie problemów.A więc życzę Wam udanych pojednań,porządków,przyozdabiania domów w tym czasie przedświątecznym.A sobie wytrwałości w postanowieniu,by się udało!
Fryzura obciachowa,ale tyle razy prosiłam,by wiązał je w kitkę,lub nosił opaskę.Teraz wygląda jak muzyk rockowy z lat 80-tych,gdy babcia dorwała go w swoje szpony.Trudno,sam sobie winien...
Ja poprawiam nastrój czekoladą.Tak,czasem trzeba odstawić na bok dietę i sprawić sobie małą przyjemność:)Podnosi się poziom endorfin chyba,czyli hormonów szczęścia.Trzeba sobie pomóc samej,gdy nikt nie rozumie,nie docenia,nie kocha.Ale serio,czekolada na lepsze samopoczucie,mam jeszcze ochotę na miły wieczór pod kocykiem z kubkiem gorącej herbaty,przy dobrej lekturze i miłej muzyce.
...No bo ja dziś... rzuciłam palenie.Jestem nerwowa,wściekła i wybuchowa.Wiem,że trzeba się troszkę przemęczyć,ale efekt będzie pozytywny.Dla siebie ,dla dzieci i dla innych,którym to przeszkadza,co jest oczywiście uzasadnione,że przeszkadza,bo to smród i fetor.No i nie zdrowe.No i kosztowne.No i jeszcze szkodzi innym,biernym palaczom.Wstyd by kobieta ,istota delikatna i łagodna-śmierdziała papierosami.Mam ten kompleks śmierdzącego oddechu od długiego już czasu i dziś po raz któryś z kolei-rzucam to świństwo.Definitywnie,mam nadzieję!W zeszłym roku na wiosnę rzuciłam na trzy miesiące i zaraziłam tą decyzją mamę i babcię.Obie nie paliły..do czasu,aż mój mąż się pojawił na horyzoncie-palacz zatwardziały.Dziś obwieściłam mu ,że w żadnym wypadku nie ma przy mnie pojawiać się w trakcie palenia i jak na razie wychodzi.Zobaczymy,jak długo on wytrzyma,a jak długo ja przy nim...Bo to moja słabość...ale cóż,chyba dojrzałość polega na tym,by zwalczać swoje słabe strony,lub się z nimi pogodzić.Nie pogodzę się ze swoim nałogiem,więc zostaje mi tylko ...walczyć.Może tym razem uda mi się wygrać.
Co jeszcze nowego?Prócz tego,że trwa Wielki Tydzień w Kościele Katolickim,do którego chcąc nie chcąc należymy.Co się robi w tym czasie?A no chyba trzeba się zastanowić nad sobą.Trochę przemyśleć,pojednać się z wrogami,zbliżyć się do przyjaciół.Od cioci Wikipedii:Poniedziałek, wtorek i środa Wielkiego Tygodnia są dniami w sposób szczególny poświęconymi pojednaniu. Był to też czas wielkich porządków, przyozdabiania domów, które jednak należało zakończyć najpóźniej we wtorek.Tyle z ideologicznej teorii a w praktyce?Nic nie zrobiłam jeszcze...Nie tknięty dom,zero klimatu,czy mi się włączy kontrolka?Zobaczymy.Tymczasem muszę uspokoić skołatane nerwy,położyć się wcześniej spać i pozytywnie się nastawić do tych nadchodzących dni.Może trzeba wrzucić na luz,zdystansować się do pewnych rzeczy i poddać rozwojowi wypadków.Tak.Wyluzować.Co ma być to będzie a czas jest najlepszym sposobem na rozwiązanie problemów.A więc życzę Wam udanych pojednań,porządków,przyozdabiania domów w tym czasie przedświątecznym.A sobie wytrwałości w postanowieniu,by się udało!
Zarwana noc,czyli rozmowy przed świtem....
Wstałam ze zrytym umysłem.Nie wiem sama,czy to dobry będzie dzień.Nic nie piszę,bo nie będę się szarpać.Ech,dobrze,że mam jeszcze szczątki w sobie nadziei,bo inaczej nie dałoby się żyć.http://www.youtube.com/watch?v=x9QKRpALphM
poniedziałek, 25 marca 2013
Teraz o tym,jak ważne w moim życiu są kobiety artystki i wariatki:)
Pierwsza z nich to Kayah.Jest to jedyna w swoim rodzaju wokalistka,której muzyka i teksty prowadziły mnie przez wiele chwil w życiu.Dziś na przykład odkryłam utwór http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=LgBmil8jXdI&feature=endscreen,który idealnie odzwierciedla moje emocje tu i teraz.Hm,chyba tak.Kayah mogłaby zaśpiewać na moim wernisażu kiedyś tam,w przyszłości.Ona i jej muzyka ubiera w słowa me uczucia,mogłabym ilustrować jej teksty swoimi obrazami.Ważną osobą dla mnie jest też Frida Kahlo,jej życie i twórczość.Dlaczego?Przeczytajcie jej biografię.Jej wyobraźnia malarska i ból,który towarzyszył całemu jej życiu,to do mnie przemawia. Frida malowała wiele autoportretów,co zbliża mnie do niej mentalnie.Szukam w pamięci innych ważnych kobiet.A,w młodości poezja miała dla mnie duże znaczenie,więc nie ominę tutaj Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.Tak,lubię czasem poczytać poezję...Bo ja jestem taka wariatka,która lubi ubrać w słowa to,czego nie da się opisać czynami.Jak ja piszę,matko...
Z pośród jeszcze kilku kobiet,których życie wywarło na mnie wrażenie jest jeszcze noblistka-Maria Curie-Skłodowska,za jej poświęcenie nauce.Bo trzeba mieć niesamowitą pasję,by tak żyć.To moje idolki,można powiedzieć.No i jeszcze zwykłe kobiety, które spotkałam na swojej drodze ,a bez których nie byłabym kim jestem.Nie będę wymieniać z imion,ale one wiedzą,że to o nich tutaj,bo one tu zaglądają,czytają nawet:)Moje przyjaciółki,te prawdziwe,nie raz ratowały mnie z opresji i nie raz ratowały życie.Dzięki kobietki.Te lata w waszym towarzystwie to najmilsze lata mojego żywota:)Gdzie przyjaźń jest trwalsza niż miłości,małżeństwa i trwa,pomimo wielu przeciwności.
Tyle o kobietach,teraz pewnie powinnam napisać o facetach?Oni też istnieją,dwóch najważniejszych to M. i A. Znacie ich z moich obrazów,portretów,to najwspanialsi mężczyźni i choć jeszcze chłopcy-to mają w sobie to,czego innym brak-tolerują mnie taką jaka jestem,w najgorszym nawet wydaniu,bo to jest miłość bezwarunkowa.I choć to moje podejście egoistyczne.lecz wiem co mówię.Tymczasem w tle płynie muzyka,portret małżeństwa,które przetrwało razem 43 lata ukończony,mogę z czystym sumieniem iść spać....
Poopowiadałam wam trochę o sobie i choć to jakiś zboczony ekshibicjonizm,to tak chcę.Bo na razie tylko tyle zrobić mogę od siebie dla was.Kto przebrnął przez to moje pisanie,niech posłucha ze mną jeszcze jednego utworu,może wpadnie w ucho;)http://www.youtube.com/watch?v=MEdxTgvVZFk
A teraz mówię dobranoc.Zakochana w świecie ,zainspirowana fajnymi babkami,jestem sobą.Czuję i wiem.
Przecież się nie zabija słowików
Z pośród jeszcze kilku kobiet,których życie wywarło na mnie wrażenie jest jeszcze noblistka-Maria Curie-Skłodowska,za jej poświęcenie nauce.Bo trzeba mieć niesamowitą pasję,by tak żyć.To moje idolki,można powiedzieć.No i jeszcze zwykłe kobiety, które spotkałam na swojej drodze ,a bez których nie byłabym kim jestem.Nie będę wymieniać z imion,ale one wiedzą,że to o nich tutaj,bo one tu zaglądają,czytają nawet:)Moje przyjaciółki,te prawdziwe,nie raz ratowały mnie z opresji i nie raz ratowały życie.Dzięki kobietki.Te lata w waszym towarzystwie to najmilsze lata mojego żywota:)Gdzie przyjaźń jest trwalsza niż miłości,małżeństwa i trwa,pomimo wielu przeciwności.
Tyle o kobietach,teraz pewnie powinnam napisać o facetach?Oni też istnieją,dwóch najważniejszych to M. i A. Znacie ich z moich obrazów,portretów,to najwspanialsi mężczyźni i choć jeszcze chłopcy-to mają w sobie to,czego innym brak-tolerują mnie taką jaka jestem,w najgorszym nawet wydaniu,bo to jest miłość bezwarunkowa.I choć to moje podejście egoistyczne.lecz wiem co mówię.Tymczasem w tle płynie muzyka,portret małżeństwa,które przetrwało razem 43 lata ukończony,mogę z czystym sumieniem iść spać....
Poopowiadałam wam trochę o sobie i choć to jakiś zboczony ekshibicjonizm,to tak chcę.Bo na razie tylko tyle zrobić mogę od siebie dla was.Kto przebrnął przez to moje pisanie,niech posłucha ze mną jeszcze jednego utworu,może wpadnie w ucho;)http://www.youtube.com/watch?v=MEdxTgvVZFk
A teraz mówię dobranoc.Zakochana w świecie ,zainspirowana fajnymi babkami,jestem sobą.Czuję i wiem.
Słowiki
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Słowiki są dziś nieswoje.
Bzy są jak chmury krzyżyków.
Chcesz zabić serce moje?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
