piątek, 19 kwietnia 2013

Piątek czyli beznadziejny początek weekendu...

Nie mam dobrego nastroju.Działo się wiele,ale na teraz mam już dość.Marzę o ciepłej kołderce,zaraz idę spać,bo jeśli jeszcze coś powiem,to będzie o kilka słów za dużo.Więc nie będę się wywnętrzać.Życzę udanego weekendu,wielu wrażeń,fajnych podróży bliższych i dalszych(...)Życzę dobrej pogody,słońca,ciepła i do kolejnego naszego spotkania!Pa...no i jeszcze kawałek dobrej muzy,takiej na zdołowanie się do końca :/https://www.youtube.com/watch?v=IyYa17MLbB4Słucham i idę odnaleźć  pocieszenie w snach.....

czwartek, 18 kwietnia 2013

Oto ja...

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=X3KKdkalL6I#!
Ja-lekko zakręcona,zatroskana wszystkimi smutkami świata,ciesząca się tym,co mam i z nadzieją patrząca w przyszłość.Oto ja.:)
    Dziś było ok,choć plan zrealizowany tylko częściowo z powodu braku zasobów ludzkich.Ale to siła wyższa,nic nie poradzę.Mam tylko nadzieję,że piątek będzie piątkiem czyli weekendu początkiem.No i że w sobotę sobie odpocznę.Zakupy na giełdzie kwiatowej zaplanowane na rano,trzeba już kupić rośliny i posadzić,bo to najwyższy czas.Nic nie może zburzyć mi tych planów gdyż na wieczór mam zaplanowane spotkanie towarzyskie z koleżankami.Będziemy świętować zdane prawko oraz inne takie tam.Będzie wesoło;)
    Teraz czwartkowe popołudnie,zanosi się na deszcz,a nawet na burzę.Jak spędzić ten wieczór-jeszcze nie wiem,ale jestem pewna ,że muszę odreagować stresik w pracy...Bo eksploatuję się ,więc trzeba podładować baterie.A najlepiej coś namalować,może się wezmę do roboty...Teraz uciekam,zrobić coś konstruktywnego.Miłego czwartku Ci życzę,mój drogi-czytelniku;)oto ja,czasem słowa ranią mnie,choć zamiast serca mam dawno już głaz...I jeśli istnieje coś,warte tego by zmienić się-zrobię to!

środa, 17 kwietnia 2013

Motywacja pozytywna czyli metoda sera szwajcarskiego oraz o mojej pazerności,czyli jak wziąć rękę gdy dostaje się tylko palec;)

Dziś było długie i intensywne.Piękna pogoda ,ciepło i lekka bryza znad morza.Tak uwielbiam.Uwielbiam też pracę na świeżym powietrzu,a teraz mam tego pod dostatkiem.Czy się cieszę??Oj tak!Nie wiem,czy wszyscy są do końca zadowoleni,ale myślę,że nie będzie tak źle,jakby się mogło wydawać kilka dni temu.Mój optymizm powraca z wielką siłą:)Dobre wiadomości,dużo śmiechu i tak lubię:)usłyszałam dziś coś bardzo miłego od koleżanki z pracy,otóż podobno tryskam pozytywnym światłem,kiedy się pojawiam,i nawet jak jestem wkurzona to też roztaczam wokół siebie aurę:)))Bardzo miło mi się zrobiło,fajnie tak coś pozytywnego na swój temat usłyszeć,zwłaszcza od osoby postronnej.Dzień na prawdę udany,sympatyczny i wibrujący pozytywnie.Pomimo niechęci ,z którą się spotykam na co dzień lub objawami totalnego niezadowolenia, staram się temu podołać i wzbudzić u innych myślenie pozytywne,bo to chyba moje zadanie.Dlaczego ludzie nie cieszą się z życia,przecież nie jesteśmy ułomni,mamy ręce i nogi,zdrowe głowy i nie doceniamy tego...smutne,ale mentalności ludzi nie zmienię,choć zawsze miałam zapędy,by zmieniać świat:))))Teraz mam szansę trochę podziałać w pracy,ale bez przesady,mam teraz ważniejsze problemy.Dzieci się kłócą....już kiedyś pisałam o tym,jaka miłością do siebie pałają....Teraz zastanawiam się,jaki błąd popełniłam w wychowywaniu ich....Co zrobiłam nie tak?Mały ryczy,duży go wyzywa,mały chce mieć innego brata,duży dostał lanie i leży obrażony na cały świat,zbuntowany małolat.Nie cierpię takiego stanu rzeczy.Jeden nie chciał przeprosić drugiego,mały w końcu przeprosił,duży nadal obrażony.Chyba muszę go przeprosić za dyskryminację,ale czy oni nie mają własnych rozumów????!!!!Kurcze,rodzeństwo to skarb,ale widać nie dla wszystkich.Skarb i duma....ale właśnie u rodzeństw to tak trudno okazać.U nas było tak samo....Skąd taka zawiść jeden do drugiego???wiadomo,że rodzic zawsze wyróżnia młodsze dziecko,faworyzuje je,bo jest młodsze i słabsze,ale do ciężkiej cholery-zaraz mnie szlag trafi,jeśli te moje dzieci się nie uspokoją.Co dzień się leją,kłócą....Dość mam wieczornych awantur.Każdy z nich oddzielnie-anioł,razem-diabły wcielone!Boże daj mi siły abym wychowała tych chłopców na wartościowych ludzi....Bo inaczej moja wiara we własne możliwości legnie w gruzach.Ach,ciężkie jest życie artystki.........
Teraz tak z innej beczki-dziś miało być ognisko.Nie odbyło się ze względu na przepisy ppoż.Kiełbasa z musztardą została jednak w pracy,czeka na majowy weekend z grillem:)Zobaczymy,co z tego wyniknie;)Nie lubię obietnic bez pokrycia,a ostatnio usłyszałam kilka.To boli,gdy ktoś zawodzi,ale kto ma miękkie serce musi mieć twardą dupę...tym optymistycznym akcentem kończę na dziś.Humor jaki mam słychać,ale na jego poprawę zapuszczę coś fajnego:
https://www.youtube.com/watch?v=XshNN6v71Ko&list=WL7AADE1FDA076B1BF

wtorek, 16 kwietnia 2013

Pastel


Motywacja...:)

W tv koncert Alicji Keys,czyli tej od kluczy-mojej ulubionej:)Słucham i maluję,znaczy malować będę:)Portrecik chłopca:) Będę więc twórczo spędzać wieczór,po wyczerpującym dniu.Bo był wyczerpujący......Ach,co tu dużo mówić,nie warto wgryzać się w ten temat,bo mam dość.Dziś wyszłam z pracy o godzinie szesnastej.Ale to siła wyższa akurat,musiałam.Tyle o pracy.Poszliśmy do biedronki po południu oglądać kwiatki na balkon.W końcu postanowiłam w sobotę pojechać na giełdę kwiatową po ziemię i pelargonie obwisłe czy tam wiszące;)To podobne najłatwiejsze kwiaty dla początkujących,czyli dla mnie specjalnie:)No i może zakupię jakąś maciejkę dla Babci czy coś tam co ładnie pachnie latem.Teraz kończę ,bo czas nagli.W posumowaniu powiem,że aby zmotywować kogoś do działania należy po pierwsze -zachęcić, po drugie-ochrzanić,po trzecie-wycisnąć z niego jak z cytryny.Ale poważnie-Motywacja – stan gotowości istoty rozumnej do podjęcia określonego działania, to wzbudzony potrzebą zespół procesówpsychicznych i fizjologicznych określający podłoże zachowań i ich zmian. To wewnętrzny stan człowieka mający wymiar atrybutowy.Wiec motywuję się-maluję,bo to mój cel na dziś:)))PA!