....czyli o tym,jak marzenia się spełniają:)
Tak,mój nowiutki nabytek sprawdził się w trasie,więc teraz spokojnie mogę wysiąść z zatłoczonych,cuchnących czasami tramwajów i przesiąść się na niego.Więc dzisiejsza próba generalna zdała egzamin:)Wraz z A. pojechaliśmy na prawie trzygodzinną przejażdżkę spacerowym tempem.Było wspaniale,miasto zupełnie inaczej wygląda z perspektywy rowerzysty:))))Było i miasto,był i las,było i morze:)Nic,tylko się cieszyć.Najbardziej jednak jestem dumna nie z mojego pink-baby,ale z mojego SYNKA,który dzielnie przebył tak długi dystans:)Jechał profesjonalnie,pierwszy raz tak daleko i to trasą rowerową.Prowadził świetnie,łyknął szybko o co chodzi na ścieżkach.Był dobrym towarzyszem drogi,tym bardziej zasługuje na pochwały:))))Pięciolatek,nie dość że na dwóch kołach,to jeszcze taki dystans!!!!Jestem bardzo dumna z dziubutka:)))No i on jutro chce jechać na kolejną wyprawę!!!!I niech więc nikt mi nie zarzuca,że robię coś nie tak,bo wiem,że to najlepszy zakup ostatnimi czasy-zaplanowany i zrealizowany dzięki memu uporowi maniaka.Tak,rowery tego lata to coś fajniejszego niż jakieś tam bzdety.Mam ja,M. ma i A. ma.No i teraz można wszędzie wyruszyć,razem lub oddzielnie,szybko czy wolno,w słońcu lub nawet w deszczu:)Tego chciałam:)))
Tymczasem ciekawa jestem jutrzejszych zakwasów,chacha!
Jutro w planach rejsik tramwajem wodnym,żeby tylko pogoda dopisała:)))No i wakacje czas zacząć:)))Na luziku,na rowerku,na podróżach bliższych lub dalszych.
Dziś A. padł jak kawka.Zmęczony,najedzony-zasnął błyskawicznie:)M. jest u I. i jej chłopaków.Też pojechał rowerem:)Fajnie jest ogólnie.Wczorajszy dół zniknął.I o to chodzi:)Zdrowy egoizm,spełnianie marzeń-to lubię.
Teraz już padam,jutro zaczynam nowy obraz,więc pora się wyspać.Po dwóch tygodniach pracy bez przerwy-zasłużony weekend.Będzie się działo.Może jestem monotematyczna,ale cieszę się jak gwizdek z roweru i już nie mogę się doczekać kiedy znów na niego wsiądę:)))taka mała rzecz(bagatela-zajmuje mi pół pokoju...)a jak cieszy:)Prawie jak flakonik dobrych perfum:)
A więc zmęczona-zmykam stąd:)))jeszcze coś na dobrą noc:https://www.youtube.com/watch?v=2nprtClCpWY
To Twój dostęp do Świata Marzeń,Wyobraźni. -Spełnia estetyczną potrzebę wyrażenia się -Pomaga stać się zauważalnym -Daje Ci szansę wyjść przed szereg
Martwa natura.
piątek, 2 sierpnia 2013
czwartek, 1 sierpnia 2013
Wieczorne dywagacje na tematy bliżej nieokreślone...czyli cała ja:)
Bo ja chcę rower!Bo będę sobie jeździła do pracy,bo będę się odchudzać,bo rzucę palenie,bo chcę mieć lepszą formę,bo chcę spędzać aktywnie czas z dziećmi:)No,same plusy.....jutro muszę dać zaliczkę,jeśli nie to moje marzenie legnie w gruzach...,,Mój" śliczny rower w kolorze pink,stoi w lombardzie i czeka właśnie na mnie.Jeśli jutro go tam nie zastanę-będzie kicha.....ale dajmy na to,że będzie,dajmy na to,że go zadatkuję,dajmy na to,że będzie mój.Bo zakochałam się w nim już miesiąc temu,potem już go nie było i dałam sobie spokój.A dziś jest,kosztuje troszkę mniej więc pojawił się znów w sferze marzeń:)A wierzę w to,że marzenia się spełniają,więc może za kilka dni....?może będzie mój?Ale to na razie może.
Tymczasem...dziecięce chichoty w pokoiku....chłopcy jeszcze nie śpią....a tu toczy się ciężka rozmowa na skajpaju.....bo moje plany nie podobają się,bo moje plany nie pasują do czyichś wyobrażeń.Cóż,nikt nie mówił,że będzie łatwo,nikt nie mówił,że nie będzie bolało
.Chłopcy umilkli,chyba już śpią.Mój nastrój ?Hmmm,trudny do określenia,tym bardziej,że rozmowa urwana w pół zdania...jak zwykle,ostatnimi czasy...leczy kogoś moja gadka...pozostawiam to bez komentarza...
Tak sobie myślę,że czasami czas leczy rany,ale czasami czas udowadnia nam,kim naprawdę jesteśmy dla drugiej osoby.Bywa,że całym światem,a bywa,że tylko odzwierciedleniem swoich niedoskonałości,widzianym w krzywym zwierciadle.To odbicie fałszywe,nie mające nic wspólnego z rzeczywistością...
Mam wątpliwości,czy ta łódka jeszcze płynie.Czy już dawno spoczęła na mieliźnie...Idę po zimne piwo....trzeba się napić.Tyle...Dobranoc.
Tymczasem...dziecięce chichoty w pokoiku....chłopcy jeszcze nie śpią....a tu toczy się ciężka rozmowa na skajpaju.....bo moje plany nie podobają się,bo moje plany nie pasują do czyichś wyobrażeń.Cóż,nikt nie mówił,że będzie łatwo,nikt nie mówił,że nie będzie bolało
.Chłopcy umilkli,chyba już śpią.Mój nastrój ?Hmmm,trudny do określenia,tym bardziej,że rozmowa urwana w pół zdania...jak zwykle,ostatnimi czasy...leczy kogoś moja gadka...pozostawiam to bez komentarza...
Tak sobie myślę,że czasami czas leczy rany,ale czasami czas udowadnia nam,kim naprawdę jesteśmy dla drugiej osoby.Bywa,że całym światem,a bywa,że tylko odzwierciedleniem swoich niedoskonałości,widzianym w krzywym zwierciadle.To odbicie fałszywe,nie mające nic wspólnego z rzeczywistością...
Mam wątpliwości,czy ta łódka jeszcze płynie.Czy już dawno spoczęła na mieliźnie...Idę po zimne piwo....trzeba się napić.Tyle...Dobranoc.
Subskrybuj:
Posty (Atom)