Jest trzecia w nocy.Nie mogłam już więcej namalować,bo farby muszą podeschnąć.Dzieci śpią a ja markuję.Mam ogromną nadzieję,że początek mojego Żurawia jest w porządku,mam jeszcze parę dni i nocy na niego;)Nie pogniewa się Pan,że wstawiam na bloga?
Jutro,w świetle dnia będzie efektywniejsza praca bo dziś to już oczy zmęczone............
Na dobranoc,dla wszystkich zaglądających tutaj,trochę nostalgicznie,ale tak czasem mam,zwłaszcza gdy maluję......http://www.youtube.com/watch?v=fUWKro8bX90
To Twój dostęp do Świata Marzeń,Wyobraźni. -Spełnia estetyczną potrzebę wyrażenia się -Pomaga stać się zauważalnym -Daje Ci szansę wyjść przed szereg
Martwa natura.
niedziela, 26 maja 2013
piątek, 24 maja 2013
Bo ja...jestem tu.Czekam.
Wiesz,że ja niecierpliwa.Pisząc dwuznacznie,tak,bo lubię,czuję niecierpliwość ogromną.Gdy Cię nie widzę nie wzdycham nie płaczę....Nie tracę zmysłów kiedy Cię zobaczę...http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=jzR0i4OZpnI
Co mnie tu wiodło?
Siedzę sama w ten piątkowy wieczór...dziecko śpi snem ukojonym,spokojnie i błogo...Leki działają.Drugie dziecko-to starsze-w kinie z kolegą..a ja samotnie...jak zwykle...:(
Miałam się wziąć za malowanie,ale jakoś nie zrobiłam tego...z lenistwa,bo ja też leniem jestem.Wystarczy,że pół dnia stałam przy garach,by dzieciom dogodzić...Drugie pół spędziłam na gonieniu małego do łóżka,bo lepiej już się poczuł i małpiego rozumku dostawał....A że antybiotyk,że osłabiony to i w łóżku leżeć musi.A on NIE! Latać,biegać,szaleć to jego zadanie.Więc nerwowo,bo chcę by do poniedziałku się wykurował,a on jak na złość.Energia go rozpiera,pomimo choroby.
Teraz czekam,aż starszy wróci cały z kina,bo i pora dość późna jak na małolata.Ale jest pod opieką ojca kolegi,więc bezpiecznie.
Myślę co przyniesie mi nowy tydzień...?
Podsumowując jeszcze wczorajszy wieczór,zastanawiam się czy wspomnieć o tym,dlaczego smutek pomimo sukcesu mnie dopadł....albo nie,nie będę się rozczulać,po co...Tylko powiem,że było mi trochę przykro,bo z zaproszonych moich gości nie przyszedł prawie nikt.....Nikt z tych,na których najbardziej mi zależało.Więc nie wiem,czy to sukces był,czy porażka....Ech.Życie.Miało boleć-boli........http://www.youtube.com/watch?v=gZVv-KzllK4
czwartek, 23 maja 2013
Wernisaż 23 maja 2013 Biblioteka Społeczna na Stogach:)
Właśnie usiłuję wkleić film na you tube z koncertu,który uświetnił mój wernisaż dzisiejszy:)ładuje się....Jeszcze 150 minut...hehe....
Wieczór fantastyczny!Niech żałują ci,których nie było...!
Wystawę otworzyła Pani Dorota K.-kierownik biblioteki.Przepytała mnie ze wszystkiego,oczywiście w odniesieniu do mojej twórczości,więc wstęp był dość wyczerpujący:)Myślę,że goście przybyli dowiedzieli się o mnie tyle,ile się dało streścić w tak krótkim czasie;)Do tego występ czterech utalentowanych dziewcząt z Akademii Muzycznej w Gdańsku,który wniósł ze sobą wiele pozytywnej energii.Tak,bardzo mi się podobało!!!Trochę kultury od czasu do czasu-to lubię:)Nie jestem krasomówcą,więc moje ochy i achy nie oddadzą w pełni tego ,jak przeżyłam ten wieczór.Myślę,że jak zobaczycie filmik z koncertu sami poczujecie ten klimat.
Rzadko się zdarza,by goście przybyli tak uważnie odbierali moje malowanie,żeby usłyszeć tyle ciepłych słów jednego wieczoru.Cieszy mnie szczególnie uwaga jednego Pana,który powiedział mi,że w moich obrazach są kolory,których w rzeczywistości wcale nie ma:)Uznaję to za komplement.Bo wszakże nim był!
Ciepły klimat imprezy,zainteresowanie moim malarstwem,przepiękny występ kwartetu smyczkowego,to był dzień,w którym upewniłam się w przekonaniu ,że muszę nadal malować:)))I będę dla Was moi mili.Życzę spokojnej nocy,mam nadzieję jeszcze dziś podać link do filmiku:)Dziękuję:)
Wieczór fantastyczny!Niech żałują ci,których nie było...!
Wystawę otworzyła Pani Dorota K.-kierownik biblioteki.Przepytała mnie ze wszystkiego,oczywiście w odniesieniu do mojej twórczości,więc wstęp był dość wyczerpujący:)Myślę,że goście przybyli dowiedzieli się o mnie tyle,ile się dało streścić w tak krótkim czasie;)Do tego występ czterech utalentowanych dziewcząt z Akademii Muzycznej w Gdańsku,który wniósł ze sobą wiele pozytywnej energii.Tak,bardzo mi się podobało!!!Trochę kultury od czasu do czasu-to lubię:)Nie jestem krasomówcą,więc moje ochy i achy nie oddadzą w pełni tego ,jak przeżyłam ten wieczór.Myślę,że jak zobaczycie filmik z koncertu sami poczujecie ten klimat.
Rzadko się zdarza,by goście przybyli tak uważnie odbierali moje malowanie,żeby usłyszeć tyle ciepłych słów jednego wieczoru.Cieszy mnie szczególnie uwaga jednego Pana,który powiedział mi,że w moich obrazach są kolory,których w rzeczywistości wcale nie ma:)Uznaję to za komplement.Bo wszakże nim był!
Ciepły klimat imprezy,zainteresowanie moim malarstwem,przepiękny występ kwartetu smyczkowego,to był dzień,w którym upewniłam się w przekonaniu ,że muszę nadal malować:)))I będę dla Was moi mili.Życzę spokojnej nocy,mam nadzieję jeszcze dziś podać link do filmiku:)Dziękuję:)
wtorek, 21 maja 2013
Kaszlące dziecko,wernisaż tuż tuż...i jakoś tak nijak...
W związku z nieustającym kaszlem A. humor mam byle jaki...przykro mi gdy widzę jak maluch się męczy,a ja nie mam mocy by mu pomóc...Dzień w pracy minął dość szybko .Poddenerwowana wyczekiwałam,czy nie dostanę telefonu z przedszkola.Odbierając malucha o szesnastej pani powiedziała,że zaczął kaszleć po południu.A teraz kaszle ciągle.....Nie wiem,jak prześpimy kolejną noc.Z takim charkaniem ciężko jest się wyspać i jemu i mnie.....Więc sama nie wiem.Nastrój w związku z tym marny....nic mi nie wychodzi,nie mogę się za nic wziąć.Robiłam napis tytułowy na wystawę,zepsułam kilka kartek,jestem do niczego dzisiaj.
Jak na wernisaż za dwa dni-moje nastawienie-depresyjne...W skali jeden do dziesięciu-minus dziesięć:(
Nie wiem,jaka będzie pogoda,nie wiem,ile osób przyjdzie,nie wiem,w co się ubrać......odwieczne dylematy,ale zamiast ekscytacji i podniecenia-nie czuję żadnych emocji.Oby to się jutro zmieniło,bo inaczej-klapa murowana...Dziś zadzwoniła moja dobra kumpela i usłyszawszy mój głos stwierdziła-ty chyba masz jakiegoś doła? bo tak,bo A. mnie niepokoi,jego alergia i ten cholerny kaszel...Idę utulić dziubutka ,może mu trochę przejdzie...albo mnie....najchętniej zasnęłabym i przespała to całe pylenie i latające alergeny.Jednak zima ma swoje zalety.
Jak na wernisaż za dwa dni-moje nastawienie-depresyjne...W skali jeden do dziesięciu-minus dziesięć:(
Nie wiem,jaka będzie pogoda,nie wiem,ile osób przyjdzie,nie wiem,w co się ubrać......odwieczne dylematy,ale zamiast ekscytacji i podniecenia-nie czuję żadnych emocji.Oby to się jutro zmieniło,bo inaczej-klapa murowana...Dziś zadzwoniła moja dobra kumpela i usłyszawszy mój głos stwierdziła-ty chyba masz jakiegoś doła? bo tak,bo A. mnie niepokoi,jego alergia i ten cholerny kaszel...Idę utulić dziubutka ,może mu trochę przejdzie...albo mnie....najchętniej zasnęłabym i przespała to całe pylenie i latające alergeny.Jednak zima ma swoje zalety.
Subskrybuj:
Posty (Atom)