wtorek, 3 listopada 2015

Zachłannie.

https://www.youtube.com/watch?v=7OhkTuNL2Is

Zachłannie chwytam czas :)
Nie wiem,czy już tą nutkę proponowałam,ale chodzi za mną ostatnio.
Dzień senny dziś.
Pomimo długiego snu i porządnego wyspania się,dziś zamulam.Nie wiem sama,czym to spowodowane,czy aurą,czy może brakiem jakiejś treści.Sensownej.

Nie pozostaje mi nic innego jak pójść spać.Może jak prześpię kiepską formę to jutro będzie lepiej.
Czego i Tobie życzę.


niedziela, 1 listopada 2015

Dobrej nocy...

...Dla wszystkich Nocnych Marków,którzy nie mogą spać.Ja mogę i nawet muszę ,bo rano do pracy.A ciężki dzień się zapowiada.Najpierw praca,później powiesić trzeba obrazy w bibliotece w Brzeźnie.Wystawa bez wernisażu,ale to absolutnie nie stanowi problemu.Niech sobie wiszą moje prace,niech cieszą oczy,niech ubarwiają szarą rzeczywistość.Po to właśnie wystawa,żeby cieszyła.
Potem prace pojadą do Sopotu,gdzie już uroczyste otwarcie wystawy 20 listopada.
Zapowiada się aktywny tydzień.Ciekawa ,jaka będzie pogoda?
Jak widzisz,potrafię być w pełni normalna,snuć plany,rozwiązywać problemy dnia codziennego,działać ambitnie i nawet zastanawiać się nad pogodą.Tak,zwykła kobieta,która ma swoje życie,swoje sprawy,swoje obowiązki.A gdzie jest Agata w tym wszystkim?Agata jutro zawiśnie w Brzeźnie,a co dalej to zobaczymy.Czas pokaże.
Tymczasem idę sobie stąd.Dość już namieszałam ostatnimi wpisami,nie chcę się pogrążać:)
Na dobrą noc życzę Ci Mój Drogi Czytelniku,by sny pojawiły się barwne,pełne cudownych momentów wymarzonych i wyśnionych.Ja spadam,pa....

sobota, 31 października 2015

Czerń i biel.

Wczoraj głęboka czerń dzisiaj biel.Jej twarze dwie.Poznaj je.

Taką dziś nutkę proponuję.Nie ma we mnie dziś agresji,potulna jak baranek...ze spuszczoną głową za wczorajszy bunt...
Nie byłabym sobą gdybym nie przyznała,że zachłanna jest ta wena moja.Dostanie palec a chce całą rękę.Wena żarłoczna jest,wygłodniała bywa czasem.
Nie wiem,jaka na to rada,ale chyba coś dałoby się zrobić?Może kolejny wieczór przy sztalugach załatwi sprawę? Do tej pory jakoś się to sprawdzało,bo malując zapominam przecież o wszystkim...o tęsknotach też.Ale co,kiedy tęsknoty stają się namacalne i nie można się ich pozbyć...
      
Idę do garów.Trochę podziałam w  kuchni a potem może będę malować.W końcu do wystawy przydało by się jeszcze coś zmalować...ot,cały mój świat. Oo obrazu do obrazu jakoś leci,oby nie zwariować.Czy jednak ten mój świat nie ogranicza mnie? na to pytanie postaram się odpowiedzieć innym razem,
Dziś moja skrucha wystarczy,proszę,przyjmij ją.

Piątek ...i co z tego?

Nie można chyba mieć wszystkiego,to jasne jest ale jeśli czegoś nie wolno a bardzo się chce to...można. Filozofia paczaizmu mi się włączyła dziś.
Niestety bez wzajemności...
Ostatnia kapsuła antybiotyku była o dwudziestej drugiej.To znaczy,że już skończyłam antybiotykoterapię i mogę skosztować naleweczki?Skosztuję...bo mogę :)
Mogę wszystko,kto mi zabroni...:)
   Z rzeczy zaskakujących ostatnimi czasy jest fakt,że mój ostatni blogowy wpis wyświetlono w dwa dni sześćdziesiąt razy.Co to znaczy,że ja literatką jestem???Nie artystką???Moje malowanie nie ma aż takiego powodzenia jak moje pisanie.Skąd ??? Przecież ciągle mówię,że moje literackie ekspresje to fikcja,więc skąd takie nagłe zainteresowanie.
   Myślisz,że malując o sobie zmyślam a pisząc mówię prawdę.Jest wręcz odwrotnie!To ,co maluję więcej opowiada o moich emocjach niż te steki bzdur,które przychodzą mi do głowy gdy klikam w klawiaturę.Bawię się z Tobą Mój Drogi,jeszcze tego nie dostrzegłeś?  Bo to blogowanie to zabawa jest czysta,nic poważnego. Taki układ : ja mówię -Ty słuchasz. Nie widzę najmniejszego powodu by coś zmieniać w tym układzie.Od początku zasady są JASNE,prawda?

  Kolejna zaskakującą mnie rzeczą jest fakt,że ten zastrzyk endorfin i adrenaliny który dostałam ostatnio zadziałał na mnie dość selektywnie. Z jednej strony uszczęśliwił,z drugiej wyrządził szkody w moim wewnętrznym ekosystemie...Cholerna alergia na niezidentyfikowany czynnik.To jakaś pieprzona reakcja łańcuchowa,bo co ja prawdę powiem,to odbierasz to jak fałsz i tak...w kółko.A to na mnie działa jak płachta na byka,bo po co mówić prawdę jak można ciągnąć tę zabawę w kłamstwa.Szlag!
Daj mi powód,bym skończyła tą opowieść.Bo ja nie chcę ciągnąć tej bajeczki,chcę nareszcie poczuć smak prawdziwych uniesień,takich szczerych wrażeń,zjawisk idących ramie w ramię z prawdziwym byciem tu i teraz.
  Tu i teraz jestem sama.Pojebana?Bo jak sama to z pewnością pojebana....Tak przeczytałam dziś w internetach.Cóż,może i pojebana,bo artystka,ale dlaczego wiecznie sama,za jakie grzechy???

  Mój przyjaciel dziś kończy 37 lat,drugi przyjaciel 38.Cóż to za wiek dla mężczyzny?Myślę,znając moich przyjaciół,że fajny dla faceta.Tak,fajny,dość dojrzały,ale jeszcze młody,dość poważny,ale jeszcze lekko szalony.Można z nimi gadać godzinami,są otwarci,wiedzą,czego chcą,są po prostu chyba w najlepszym wieku do ....do czego?do wszystkiego,hehe.To świadomość swoje wartości czyni mężczyznę atrakcyjnym. Nie status społeczny,nie dostatek finansowy,nie pozycja tylko to,jakim jest człowiekiem.Życzę sobie aby moi przyjaciele zawsze byli świadomi swej wartości.Też dzięki mnie ,to nieskromne,ale prawdziwe.

Dopisując zakończenie temu wpisowi powinnam coś podsumować.Otóż jeśli kiedykolwiek ktokolwiek powie mi,że nie jestem uczciwa,to w pysk mu dam!Bo jestem szczera do bólu,choć czasami zmyślę sobie to lub owo,to te zmyślanki mają korzenie w moim światopoglądzie.Jeśli coś jest czarne,to jest granatowe,brązowe lub fioletowe z domieszką granatu.Jeśli natomiast jest białe,to czasem wpada w róż,żółcień lub po prostu krwawi czerwienią.Jeśli coś jest dla mnie prawdą,dla Ciebie może być zmyślone.Jeśli kłamię to tylko w słusznej intencji,jeśli koloryzuję to wierz mi,mam ku temu swoje powody.Jeśli chcesz wierz mi,jeśli nie to proszę odejdź,wyjdź stąd i nie wracaj.
Koniec ,
nalewka się skończyła...idę spać.A antybiotyk w końcu zadziałał :D :D XD